(spóźnione) podsumowanie urodzinowe, czyli sprawy, o których nie mówi się w towarzystwie…

Witam moi Czytelnicy!

Ha! Minęło trochę czasu odkąd widzieliśmy się ostatnio i mam nadzieję, że ten czas minął Wam na wypoczynku i jesteście jak nowo narodzeni, i pełni zapału na poniedziałkowy początek roku szkolnego lub na kolejny miesiąc obijania się na wakacjach, lub dalsze ciągnięcie tego kieratu, który do tej pory ciągnęliście. <333 W skrócie mam nadzieję, że wszystko jest dobrze, ale piszcie, piszcie, jak tam minęły Wam te ubiegłe tygodnie. C:
Moje plany oczywiście się pokrzyżowały, ale nie mogę narzekać , dużo pracowałam przez ten czas, więc nie był to czas tak zupełnie stracony.
W międzyczasie też chciałam poświęcić się bardziej rysowaniu i nawet trochę ogarnęłam deva i takie tam, ale huuuuu, szału nie ma. To nic, staram się nadal, ale teraz też mam nadzieję, będę miała więcej czasu na pisanie i dla Was, i mam nadzieję, że uda mi się to pogodzić z blogiem, który ostatnio zszedł nieco na dalszy plan.
Jednak jej, nie mogę Was tak porzucić i nie chcę nawet, tu w dużej mierze ślę całusy dla mojego Dżuna, który chociaż na blogu jest od wielkiego święta to zawsze dzielnie mnie wspiera i ostatnio dzięki niej  doszłam do wniosku, że jest dobrze, i jakoś nabrałam werwy do pisania. C:
Dziękuję Wam też za Waszą obecność tutaj, pomimo mojej absencji. Za śledzenie notek i za komentowanie. I ja też się postaram trochę uporządkować bloga, bo widzę, że zapanował na nim bałagan. :II STRASZNY BAŁAGAN.

Jakiś czas temu była nasza rocznica. Świętowania jako takiego nie było, ale myślę, że jak na większości blogów musi tu ukazać się roczne podsumowanko, prawda? Jesteście ciekawi, czym takim się nie chwalę w towarzystwie?
Zapraszam. xD

Tak, pierwszy rozdział TWA ukazał się 4 sierpnia ubiegłego roku. QwQ
Od tej pory blog zaliczył  72 727 odsłon, 453 komentarze i 16 followersów.
Najzacieklej komentuje oczywiście Damian, Saki i Felis oraz Alive, ale każdy inny Czytelnik jest mile widziany i witany przeze mnie mega przytulasem. : D

Pośród ludzi, którzy zbłądzili na moje bloga najwięcej było tych, których Internet umiejscowił oczywiście w naszej kochanej Polszy, a najmniej  bo tylko po jednym wejściu, wbiła jakaś duszyczka z Portugalii i Nigerii.

Najczęściej komentowanymi rozdziałami – oczywiście TWA –  były:
1. 19 rozdział drugiej serii – i się nie dziwię, napalony Tosiek rozpalający Theo – bo nikt mi nie powie, że to spotkanie z Sue miało takie wzięcie >DD A tak serio, to tylko dlatego, że akurat odbywało się głosowanie na parkę do walentynkowego bonusu xD
2. 12 rozdział trzeciej serii – tutaj mamy Jake’a bijącego się o Dana, czyli dużo emocji, szczególnie po tym jak barman zostawia kochanka samego :I
3. 5 rozdział trzeciej serii – ponownie najmniej lubiana para xDD czyli Dan i Jake, kłócący się o Trevora i Aarona, i również rozmowa lekarza ze swoim byłym iiii… tak, Dana bijącego się o Jake’a!
Zabawnie wyszło. C:

Teraz pora na kwiatki z fraz, po których ludki wpadły na bloga.
Oczywiście pominę wszystkie ‚ociekające kutasy’, ‚duze kutasy i zdziwione kurwy’ i inne +18, bo z tym nie ma zabawy, a pokażę Wam te według mniej najdziwniejsze. Huuu.
I nie pytajcie mnie, ja nie wiem, jak po czymś takim można trafić na stronę ze zgejonymi opowiadaniami.
Moje ulubione:
1. ‚ch-14 wiertarka’ – …… ale jak? Jak? Domyślam się, że był to jakiś pan i naprawdę oddałabym  dużo by zobaczyć jego minę gdy już wpadł na główną. xD
2. ‚www,mentor zegarki,ch’ – jak wyżej. Genialne. xD
3. ‚feng shui drzwi na szczycie schodow’ – okej, to oczywiste – nowobogackie feng shui w rezydencji państwa Linwoodów i nasz Keith czający się pod płotem xD
4. ‚tekst piosenki oooo czy ktoś ich jeszcze razem widział czy ktoś cokolwiek o nim wie czy zakochali się’ – oho, tak…
5. ‚opowiadania o chłopaku który dokucza dziewczynie i nie wie co ma w domu’ – tak, to wiele ma wspólnego z moim opowiadaniem
6. ‚chłopak to powinien dobrze złapać za dupe i całować a nie kurwa taka ciota’ – hehehe…. .____.
7. ‚kiedy w ciemności wsunął rękę za mój dekolt znieruchomiałam’ – a to mnie zawsze rozbawia. Zawsze mam przed oczyma taką ładną scenę z jakiegoś melodramatuuuu xD
8. ‚szybkie szkice postaci’ – heheheheee… xD
9. ‚czy osoba zmarła mogła się zmienić w ćmę’ –  a tu takie ‚awwwwww ĆiA QwQ’ <333
10. ‚odrysowac giganci ze stali 2’.
11.  ‚mój chlopak uwielbia spędzać czas w garazu co mogłabym mu kupić .?’ – mam nadzieję, że pomogłam xDD

I na koniec coś, co pomimo moich różnych skrzywień, całkiem mnie przeraziło:
1. ‚jak zrobić papierosa z czymś żeby źle sie czul’
2. ‚jak rzucic chlopaka tak aby czul sie winny’
huuuu…. nie wiem, nie orientuję się, zarobiona jestem i mam nadzieję, że odpowiedzi nie znaleziono :I

Okej, już kończę z nudnymi statsami i postaram się Was bardziej zabawić, czyli trochę Ingi i bloga od kuchni xD
Oczywiście wiecie, że często przeżywam bóle związane z brakiem motywacji i takie tam, ale z okazji urodzin, nie będę już narzekać. Zamiast narzekania napiszę Wam kilka ciekawostek z planu. Pewnie nie pamiętam wszystkich, ale to, co akurat przyszło mi do głowy z chęcią Wam napiszę.
Proszę. <33

1. Na pewno nie wiecie, że Till We Are zaczęłam pisać już jakieś dwa lata temu i w pierwszej wersji, Tosiek wcale się tak nie obijał, a Theo wcale mu się nie opierał. W łóżku skończyli już w szóstym czy siódmym rozdziale.
2. Obaj panowie zresztą już kilka razy zmieniali nazwiska. Poprzednio byli to Anthony Weatherly i Theodore Chambers, a raczej…
3. …Andy Chambers. Tak, tak. Podczas pisania doszłam do wniosku, że Andy to takie beznadziejne imię. OMJ. Nie mogłam tego przeżyć. Mam nadzieję, że zgrabnie wybrnęłam, mm? xD
4. Konie synów Patricka – Cedrik i Tristan, noszą imiona po innych panach, sidhe (elfach) którymi namiętnie erpimy z Junem.
5. Słodkie, czerwone jabłko gnijące od środka – tak w pierwszym rozdziale Anthony opisuje Theo. Jakieś inne skojarzenia? >D
6. W rozdziale, w którym Keith maluje Ethana, rzeźbiarz nawiązuje do Salvadora Dalego, który twierdził: “My brush is my penis and my paint my semen.” Na pewno to znacie! C:
7. Teraz lubicie Aarona i go żałujecie, ale o mały włos byłby pewnie gorszy niż sama Catherine Linwood. Kiedy wprowadzałam go do historii miał być panem z podwójnym życiem – żoną i dziećmi i tak dalej – a mieszkanko, w którym się spotykał z Danem miało być tylko takie, na seksy.  Szybko jednak Jun wybiła mi to z głowy, bo przecież gdyby był zły wszystko byłoby takie proste, prawda?
8. Podobnie sprawa ma się z Jake’em. Nie miał być zły, ale miał mieć nieślubne dziecko. Ten pomysł nadal mi się podoba… tak właściwie i omj… COFAM! TEGO NIE CZYTALIŚCIE! >DDD
9. Na samym początku Ćmy i Anoły nie były Ćmami… a Trzema życzeniami. Joe miał spełnić właśnie trzy życzenia nim Kai umrze, jednym z nich miała być pierwsza randka.
10. Podczas pisania Ciem i Aniołów katowałam się piosenką Into the Light zespołu In This Moment, a nie jakby się wydawało Runaway 3 Doors Down. Chociaż pierwsza niewątpliwie jest bardziej klimatyczna, a jej tekst też tak zupełnie wbiłby się w ramy opowiadania, postanowiłam, że nie może tak być. Fontanną byłam i bez tego. Poza tym, och, czy to nie byłoby już przegięcie? Rzewna piosenka, rzewne wszystko, beczałam jak bóbr, a Runaway ostatecznie jakoś bardziej do mnie przemówiło. Zresztą sami możecie zobaczyć i ocenić. Mnie się wydaje, że tak jest lepiej. Bardziej pasuje do Kaia.
11. Ćmy i Anioły doczekały się publikacji. Heheheeee… tak, Jun zażyczył sobie wersji papierowej na urodziny. Także istnieją gdzieś na świecie (u mnie i u Juna) dwa egzemplarze Ciem…. Nigdy nie zapomnę miny pana w drukarni, który to składał. Nigdy. xD
W środku znajdują się rysunki mojego autorstwa, które możecie zobaczyć w mojej galerii na devie. A okładkę prezentuję Wam poniżej.
os3
12. Joe miał na początku być pacjentem szpitala, oczywiście po próbie samobójczej.
13. Nie wiem czy ktoś z Was zauważył, ktoś kto słucha(ł) Tokio Hotel, ale początek pierwszego rozdziału (a także później niektóre zdanka) jest totalnie inspirowany ich piosenką Don’t Jump – tekstem, klipem. Przeżywałam wtedy mały powrót do ‚dzieciństwa’, gdy fascynował mnie Bill, a że akurat zbiegło się to z myślami o tym opku, to ta piosenka towarzyszyła mi przez pewien czas pisania. ‚On top of the roof, the air is so cold and so calm… |…| You open your eyes but you can’t remember what for…’ – brzmi znajomo, prawda?
14. Jego Królewska Mość również miała wiele odsłon. Sheridan nie miał być takim zwyrodnialcem, miał nim być… Angus. W pierwszej wersji podczas powrotów wykorzystywał Sheriego…
15. … Sheri wcale mu się nie opierał. W którejś z wersji.
16. Maj miał być opowiadaniem konkursowym do Antologii yaoi wydawnictwa The Cold Desire, później to Kotori. Nic z tego jednak nie wyszło.
17. Akcja Maja rozgrywa się w małym miasteczku. Jego wygląd i w ogóle układ urbanistyczny są odwzorowaniem  jednego z miasteczek, które znam osobiście. A Marcel jakoś samoistnie wbił się w ramki jednego z chłopców z tamtego miasteczka, na którym dawniej zdarzało mi się zawiesić oko.  Nawet nie wiecie ile mam frajdy. xD
18. Zawsze strasznie wczuwam się w to, co piszę. I zawsze zastanawiam się czy aby na pewno te wszystkie wyuzdane minki na mojej twarzy wyglądają prawidłowo.
19. A w których miejscach najbardziej beczałam? Oczywiście podczas opisywania śmierci Kaia i podczas przeżyć Theo w szpitalu po wypadku Tośka, gdy żałował, że nie wyznał mu swoich uczuć.

Huuuu… To chyba byłoby na tyle, mmm?
Mam nadzieję, że w jakiś sposób miło Wam się to czytało.
Dziękuję za wszystkie komentarze, za reklamy mojego bloga na Waszych stronach i życzę i sobie i Wam! obyśmy mogli sobie towarzyszyć jeszcze przez co najmniej rok. <33
Teraz ja zabiorę się za odpisywanie na komentarze, za poprawianie literówek i ogólne porządki na blogu.

Trzymajcie się ciepło,
Inga

Ach i przy okazji! Saki! Najlepsze życzenia z okazji tej rocznicy. Ładnie się nam złożyło i cóż… Życze Ci dużo, dużo weny i wytrwałości, by kolejny rok obfitował w jeszcze lepsze, dłuższe rozdziały i by było ich więcej. I komentujących dużo i w ogóle!
Gratuluję, że tyle wytrwałaś! <333

Huuu~~ I jeszcze wczoraj wyleciało mi z głowy, ale dostałam coś ostatnio (huhuhu ‚ostatnio’) i nie ukrywam, zrobiło mi się rozkosznie miło i w ogóle. No to się pochwalę!
Snapchat-20140707061445

 

Praca wykonana przez Damiana. Ślicznie dziękuję! <333
Inga

Reklamy

4 thoughts on “(spóźnione) podsumowanie urodzinowe, czyli sprawy, o których nie mówi się w towarzystwie…

  1. Dzięki jeszcze raz za życzonka. Ja Tobie także gratuluję i życzę dużo weny, dużo pomysłów na opowiadania, wytrwałości, jeszcze więcej czytelników i komentujących, i żeby następny rok był jeszcze lepszy :* Aż trudno uwierzyć, że to już rok :)
    Czasami się dziwię, jakim cudem,wpisując tak dziwne hasła, można trafić na takiego bloga. Niektóre naprawdę rozbrajają XD
    Muszę nadrobić z miniaturkami, bo ostatnio coś mi czasu brakuje.
    Pozdrawiam i jeszcze raz najlepsze życzenia z okazji rocznicy <333

    1. Nie ma za co i też dziękuje! <33
      Nuuu, też widziałam, że masz same piękna w tych frazach. Ale cóż, fajnie, że JAKOŚ ludzie trafiają. xD
      Rozumiem brak czasu i wiesz, miniaturki na pewno będą grzecznie czekały na swoją kolej, także na spokojnie zdążysz kiedyś przeczytać.
      Dziękuję i wzajemnie! <333

  2. Dawno mnie tu nie było… Ale! Szczerze mnie zaskoczyłaś niektórymi faktami! Boo… Tokio Hotel? Bill? Serio? Miałam to samo, hehe, to było coś ^^
    I padłam przy tych zdaniach, co poznajdowali bloga, haha… Ludzie to mają wyobraźnię. A Internet jaki pomocny! ^^
    Ech… mam dużo do nadrobienia. „Jego Królewska Mość”, „Maj” i oczywiście „Ćmy i Anioły”… Jestem złym człowiekiem, że tak zaniedbałam Twojego bloga. Na szczęście niedługo u mnie powinno się wszystko unormować i będę stopniowo wszystko nadrabiać. Obiecuję! ;)
    Życzę dalej miłego wypoczynku! ^^
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    1. Tak, tak. Tokio Hotel xDD
      Też mnie to zaskakuje zawsze. Oczywiście nie wypisałam wszystkich z kutaskami, gwałtami i w ogóle, ale za każdym razem myślę tylko: …co? ..___. xD
      Ojeeej. JKM i Maj to rozumiem, ale jestem zaskoczona że nie czytałaś Ciem. xD
      Ale to nic. Nic. Rozumiem, że nie zawsze ma się czas na czytanie, a nawet jak się ma, to niekoniecznie chce się siedzieć przed monitorem. Huuu… chociaż nie ukrywam, że troszkę się zaniepokoiłam słowem ‚unormuje’. Jej, jak coś to pisz, na maila czy coś. Mam jednak nadzieję, że przesadzam i wszystko jest dobrze.
      Ściskam ciepło! <33

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s