Synowie Rosemary 09 – I jak go nie kochać? Cz.II

Nim dojechali do kawalerki Adama, Kamil przeszedł chyba przez wszystkie możliwe etapy rozmyślań na temat tego, na co się właśnie zgodził. Czuł się gotowy, bo przecież już z milion razy wyobrażał to sobie i chyba przeczytał tysiące internetowych poradników na ‚dobry seks analny’. Jasne, że to nie to samo, ale wiedział co powinien robić i jak się zachowywać. Oczywiście wiedział, że będzie na dole, nie wyobrażał sobie nawet by to on mógł wziąć Adama, a i wizja siebie pod nim była naprawdę dobra.
Tylko że teraz, kiedy ‚to’ było już tak blisko naprawdę zaczynał się bać. Wiedział, że to normalne, ale i tak drżał mocno na myśl, że już niedługo będzie po. Że cały już będzie należał do Adama.
Mężczyzna ściskając mocno jego dłoń poprowadził go na górę i gdy otworzył drzwi wpuścił go do środka. Niemal od razu objął go i pocałował czule w usta.
– Nnmm… na pewno? – zapytał jeszcze, co zupełnie rozczuliło Kamila.
Ten szybko pokiwał głową i odetchnął drżąco spoglądając mu szczerze w oczy. To nie był czas, by się wahać. Chciał to zrobić. Chciał się z nim kochać.
Próbował oddawać pocałunki gdy mechanik rozpinał jego kurtkę lecz co chwilę zerkał w dół na jego dłonie. Czasami gdy się dotykali Adam sięgał też nimi do jego pośladków, ale jego pieszczoty ograniczały się do ugniatania i masowania, a dzisiaj miało już być zupełnie inaczej. Bał się trochę, że nie będzie umiał się rozluźnić wystarczająco, bo na palcach jednej ręki mógłby policzyć ile razy sam próbował coś zdziałać w tamtych rejonach i pieścić się tam palcami.
– Kamil… – szepnął Adam wyrywając go z zamyślenia. – Patrz na mnie – westchnął mężczyzna zsuwając kurtkę z jego ramion i upuszczając ją na podłogę. W ślad za nią poszła zaraz czapka i Adam sięgnął do własnej kurtki.
Kiedy się rozebrał docisnął do siebie chłopaka i wcałował się w jego usta mocniej, dłonią sięgając do jego pośladków i masując je lekko przez spodnie.
Z usta Kamila wyrwało się głębsze westchnienie, a on wczepił się palcami w silne ramiona blondyna, jak zawsze starając się odpowiadać na pocałunek. Już po chwili motocyklista zaczął go prowadzić w kierunku wnętrza mieszkania, nieprzerwanie masując jego ciało.
– Och… po-poczekaj… – szepnął Kamil i odsunął się od niego delikatnie. – Mogę… do łazienki? Na chwilę? – zapytał przygryzając wargę i spoglądając na niego w napięciu.
Adam uśmiechnął się lekko i skinął głową.
– Pewnie – zaśmiał się cicho i potarł nosem o jego policzek. – Ale wrócić do mnie szybko, mmm? – dodał jeszcze i pocałował go lekko przy uchu.
Chłopak pokiwał żywo głową i zaraz ruszył w kierunku drzwi do łazienki.
Kiedy do niej wszedł zamknął za sobą drzwi i odetchnął drżąco. Dopiero po krótkiej chwili sięgnął drżącą dłonią do włącznika światła i zaraz stanął przed lustrem. Szybko spojrzał sobie poważnie w oczy i zaczerpnął głęboko powietrza.
W pierwszej chwili miał ochotę rozebrać się i wskoczyć pod prysznic, ale w drugiej miał wrażenie, że tylko by się tym wygłupił. Uspokajając się w myślach, powtarzał sobie że przecież mył się przed snem, że wszystko jest okej. Napiął nieco pośladki i zacisnął dłonie na włosach. A w środku? W środku się przecież nie mył, ale z drugiej strony teraz też teoretycznie nie powinno tam nic być, myślał niemal rozpaczliwie i zakręcił się w miejscu.
A może wcale nie był na to gotowy skoro tak to roztrząsał, pomyślał, przystając w miejscu.
Dla Adama nie był przecież pierwszy, przecież mężczyzna nie raz już się tak kochał i wiedział jak to jest, prawda? A on sam przecież tego chciał, przecież kochał Adama całym sobą.
Oddychając głęboko ponownie spojrzał na siebie w lustrze. Jego oczy naprawdę wydawały się odzwierciedlać jego wszystkie wątpliwości. Nie chciał ich mieć. Chciał być tym deszczem dla Adama, skoro on tego właśnie potrzebował.
Pochylając się nad umywalką szybko odkręcił wodę i przemył twarz. Gdy ją wycierał dobiegło do niego lekkie pukanie.
– Kamil…? Wszystko gra? – usłyszał i przygryzł mocno wargę. Szybko znalazł się przy drzwiach i otworzył je, by stanąć twarzą w twarz z Adamem.
Mężczyzna oparł dłoń na ościeżnicy i przyjrzał mu się uważnie.
– Tak, tak. Jest okej – zapewnił chłopak i spojrzał na niego wielkimi oczyma
– Wyglądasz jak wystraszona myszka – zauważył mechanik i sięgnął do jego dłoni. – Wiesz, że… nie zrobię ci krzywdy – zapewnił wyprowadzając go z pomieszczenia.
Kamil pokiwał głową i podążał za nim póki nie znaleźli się przy łóżku. Blondyn przygarbił się do niego i wcałował się w jego wargi.
– Drżysz tak mocno, że sam zaczynam się bać – zaśmiał się nieco chrapliwie.
Chłopak przełknął tylko ślinę i spojrzał na niego wielkimi oczyma.
– Prze…praszam… – szepnął i wsunął dłonie na jego ramiona i pogłaskał go po nich nerwowo.
Po chwili poczuł jak blondyn wsuwa dłonie w jego włosy i dociska się do niego mocniej.
– Daj spokój, to nic – szepnął Adam i powoli osunął się  z nim na skołtunioną pościel. – Nie bój się – szepnął głaszcząc go po policzku i szyi. Zaraz tez wyprostował się i ściągnął z jego nóg buty po czym przesunął dłońmi wzdłuż jego łydek.
– Nie boję… – odparł zduszonym głosem i objął go za szyję. – Ja tylko… wiesz… – jęknął, gdy Adam płynnym ruchem wsunął się między jego uda i zafalował mocno biodrami.
– Wiem, mały… wiem… – szepnął mechanik i przysunął się z pocałunkami na jego szyję. Powoli drażnił jego skórę wargami i językiem, a szybsze oddechy Kamila jedynie utwierdzały go w tym jak chłopak przeżywa to zbliżenie.
Kamil nadstawiał się do kojących pocałunków i dłoni, które przyjemnie rozluźniały jego spięte ciało. Zaraz objął go za szyję i ponownie przyjrzał się jego twarzy.
– Adam… – szepnął oblizując suche usta. – Jak to zrobimy… nie będziesz już smutny? – zapytał kiedy blondyn spojrzał na niego pytająco.
Mechanik uśmiechnął się krzywo i skubnął jego wargi.
– Głuptasie… – zaczął i trącił nosem jego nos. – Przy tobie nigdy nie jestem – skłamał i pocałował go czule, masując dłonią po boku. – Bardzo cię chcę – dodał jeszcze i po chwili wyprostował się nad nim. Szybko ściągnął z siebie sweter i koszulkę, i odrzucił je na bok.
Kamil jak zawsze z zachwytem pożerał wzrokiem jego ciało. Kiedy to ponownie znalazło się bliżej przesunął po twardych mięśniach palcami i jęknął gdy kochanek ponownie wpił się w jego wrażliwą szyję.
– Ach…! – sapnął tylko czując jednocześnie duże szorstkie dłonie masujące jego tors. Kiedy palce mężczyzny zacisnęły się lekko na jego sutkach westchnął głośniej i wypiął się mocniej do jego dłoni. Zaraz też zgodnie z ruchami blondyna uniósł się by ten mógł ściągnąć z niego górę ubrania.
Rozebrany opadł plecami na pościel i zatrząsł się, kuląc się lekko, chociaż Adam nie raz już go tak przecież widział. Boże, sam nie raz chodził tak odsłonięty chociażby na plaży, a teraz tak głupio się krępował!
Nie zauważył nawet w którym momencie Adam rozpiął jego spodnie i wcisnął twarz w jego krocze. Czuł tylko jak się ociera o jego penisa pobudzając go szybko, jak masując jego uda zdejmuje z niego do końca spodnie. Kiedy zostawił go w samych majtkach, Kamil jęknął głośniej i przekręcił twarz na bok. Boże, to było tak wspaniałe. Całym sobą czuł ile siebie poświęca mu Adam. Jak bardzo pragnie i jemu sprawić najwięcej przyjemności. Dotyk mężczyzny uspokajał go i przekonywał, że to nie jest tylko seks. Ani dla niego, ani dla Adama.
Silne dłonie kochanka pieściły niemal całe jego ciało, a i mięsiste wargi mechanika skubały jego wilgotną z podniecenia skórę. Sam Kamil miał wrażenie, że nie może złapać tchu, że każdy dotyk wynosi go na kolejny poziom przyjemności. Wzdychał głośno, kręcąc się niecierpliwie pod ciałem blondyna i z każdą mijaną sekundą zyskiwał kolejną dawkę pewności siebie. Przecież Adam tak zachłannie go dotykał, tak go całował, pieścił i rozbudzał powoli, że niemal pozbawił go całego strachu.
Kiedy ponownie uniósł lekko głowę i spojrzał na mężczyznę między swoimi nogami sapnął aż dostrzegając jego zupełnie nagie ciało.
– Och… Adam… – szepnął, gdy ten uniósł się do jego warg, a on dostrzegł w dole jego ciała stręczącego sztywno penisa. Czy mógłby dostać większy komplement?, przeszło mu przez myśl i zdążył się uśmiechnąć, nim blondyn wcałował się z westchnieniem w jego usta.
– Kocham cię… – szepnął chłopak obejmując go ciasno za szyję, gdy tylko zdał sobie sprawę z dłoni sunącej powoli po jego boku. Kiedy palce Adama zatrzymały się przy krawędzi jego majtek napiął się mocno i oddychając spazmatycznie wbił spojrzenie w jego pociemniałe z podniecenia oczy. Już po chwili gorąca dłoń wsunęła się dalej i zacisnęła na jego pośladku.
– Boże… – sapnął tylko, czując w rowku palce mężczyzny. Zaraz też opuszki jego palców musnęły jego wejście, a on aż poderwał mocno biodrami. Natychmiast wbił się kroczem w krocze blondyna i sapnął jeszcze głośniej.
Adam uśmiechnął się tak seksownie i odpowiedział na ten ruch mocniejszym pchnięciem jednocześnie przyciskając go do siebie.
– Jesteś taki słodki – westchnął masując mocno jego pośladki i przerwę między nimi, co chwilkę sięgając dalej aż do jąder i zahaczając o nie pacami.
– Tak? – jęknął płaczliwie Kamil i wczepił się w jego ciało.
Mężczyzna pokiwał głową i pocałował go lekko, po czym wychylił się za niego, zakrywając go swoim ciałem.
– Może być zimny – powiedział nagle, a Kamil, który chyba odpłynął na chwilę, wzdrygnął się czując śliskie i zimne palce blondyna na swojej pupie. Te od razu zaczęły przesuwać się po jego zaciśniętej ciasno dziurce.
Chłopak oddychając spazmatycznie przygryzł mocno wargę przymknął oczy, czując na policzkach gorący rumieniec. Słowa więzły mu w gardle, a on miał wrażenie, że każdym zmysłem skupia się na dłoni swojego mężczyzny.
– Rozluźnij się… malutki… – westchnął mu do ucha Adam i zaczął całować je powoli.
Kamil już od początku tego zbliżenia starał się wyluzować, ale teraz, gdy byli już coraz bliżej najważniejszego punktu programu było to chyba niemożliwe.
– To tylko palec – usłyszał jeszcze i zarumienił się mocniej. – Wpuść mnie… naprzyj na niego – dodał mechanik, choć już wciskał się w niego opuszkiem palca. Kamil wbił pace w ramiona mężczyzny i wtulił twarz w jego pachnący tors, starając się naprawdę rozluźnić i przyjąć Adama. Cholera, to był tylko palec! – zganił się w myślach i pocałował go drżąco po ramieniu.
Nie miał jednak głowy by skupiać się na dotykaniu Adama, kiedy sam zaczynał być coraz śmielej penetrowany przez jego palec. Odruchowo zaciskał się na nim mocniej, czując jak ten powoli ‚bada’ jego wnętrze.
– Nie boli? – usłyszał nad sobą i pokręcił głową. Niemal natychmiast poczuł wciskający się w niego drugi palce i jęknął głośniej – Mój mały… – usłyszał nad sobą i pokiwał żywiołowo głową. Och tak, był przecież jego! Tylko jego już na zawsze, czuł to całym sobą. Z nikim innym nie mógłby być tak blisko. Miał wrażenie, że takie chwile można dzielić tylko z jedną osobą w całym życiu.
Poruszony czułością mężczyzny i tą ostrożnością z jaką go przygotowywał, Kamil objął go ciaśniej i starał się skupić na nowych doznaniach. Nie chciał się rozpraszać, by całym sobą dać Adamowi najlepszy seks, na jaki było go teraz stać.
Szybko jednak, gdy mężczyzna wzmocnił pieszczoty, przekonał się, że wcale nie stać go na aż tak wiele. W każdym razie tak to musiało wyglądać z boku. Tak naprawdę jednak, w tym momencie oddawał mu się już zupełnie calusieńki.
– Adam… – wydusił pomiędzy łapczywymi oddechami i odsunął twarz od jego torsu by złapać chłodniejszego powietrza. Od razu jego wzrok został przyciągnięty przez oczy mechanika, a czas zdawał się zatrzymywać.
Kiedy poczuł jak Adam spycha w dół jego bieliznę sam mu w tym pomógł, i gdy wyplatał już nogi z majtek ponownie ułożył się pod jego ciałem. Adam zakrył go sobą i masując po biodrze falował przez kilka chwil na jego ciele, wzbudzając przy tym jego głośne jęki.
To dobrze, tak cudownie – myślał rozpalony Kamil, gdy nagle w zaskoczeniu dla siebie poczuł, że bez palców blondyna w sobie czuję się naprawdę dziwnie.
– To… to już…? – wydukał wpatrując się szczerze w jego oczy. Mechanik pokiwał głową i pochylił się do jego warg.
– Już… uwielbiam cię – zapewnił wpatrując się w niego mocno. – Kocham – dodał, a Kamil uśmiechnął się szerzej i ścisnął go kolanami.
– Ja też… bardzo – odparł masując go rozdygotaną dłonią po barku.
Trzęsąc się obserwował, jak mężczyzna wychyla się nieco i sięga do szafki po więcej żelu. Szybko sięgnął do jego dłoni i zaczerwienił się jeszcze mocniej, o ile to było w ogóle możliwe.
– Za… założysz? – zapytał oblizując wargi i skubiące je zębami.
Przez chwilę widział na twarz mężczyzny wahanie, ale w końcu ten tylko skinął głową i wychylił się mocniej, by otworzyć szufladkę szafki. Pogrzebał w niej kilka chwil i w końcu wrócił między nogi Kamila.
Chłopak zaciskając dłonie na pościeli obserwował jak Adam zakłada na swojego penisa prezerwatywę po czym oblewa go żelem z tubki. Później wylał go sobie na palce i ponownie sięgał do jego i tak już wilgotnych pośladków, a następnie przysunął się do niego jeszcze bliżej.
Kiedy zadarł wyżej jego nogi, Kamil niemal pisnął głośno, spinając się i zagryzając policzki od środka. Czując napierającą na jego szparkę główkę penisa zakręcił się lekko i szybko złapał się kurczowo kołdry.
– Adam! – wydusił rozemocjonowanym głosem i zacisnął mocno zęby, gdy mężczyzna zaczął się w niego wsuwać. Czując go, w pierwszym momencie chciał się cofnąć, ale nie miał już dokąd, rozbieganym spojrzeniem śledził jego twarz i napinające się ramiona. Chciał w jego postaci dostrzec coś… coś.
– Ach! – krzyknął, gdy blondyn wszedł w niego głębiej i pokręcił szybko głową. – A-Adam! – jęknął płaczliwie czując ból. Ale wiedział, że musi boleć. Wiedział.
Adam wsuwał się w niego powoli i w końcu, gdy chyba dobił się do końca złapał go za dłonie i uniósł je nad jego głowę.
– Ciii… spokojnie… – szepnął unosząc splatając z nim palce i dociskając je do poduszki. – Ciii… Trochę boli, ale to nic – dodał obcałowując jego policzki. – Trochę będzie… ale kocham cię. Kocham cię tak mocno – westchnął jeszcze nim poruszył się powoli.
Kamil jęknął ponownie i pokiwał głową. Nie mógł wydusić ani słowa, ale wiedział, czuł to całym sobą. Teraz jeszcze bardziej.
– Rozluźnij się – szeptał Adam tym niskim głosem, a Kamil tylko jęknął głośniej. – Myśl tylko o tym, że cię kocham… czujesz jak mocno? – dodał, a chłopak zacisnął mocno zęby i pokiwał głową.
Wpatrując się w oczy Adama oddychał urywanie, czując jak każdy ruch w jego wnętrzu sprawia mu ból, ale ten z każdym kolejnym pchnięciem stawał się coraz odleglejszy. Po chwili już liczyło się tylko to głębokie spojrzenie wiszącego nad nim mężczyzny. Jego słowa niemal hipnotyzowały, a chłopak nie mógł nie przysiąc czy nie dosłyszał gdzieś między nimi ‚na zawsze’, ‚jedyny’ i temu podobnych. Blondyn ocierał się o niego i penetrował go głęboko, a widząc pasję w jego oczach i on sam zaczynał to czuć. Nie ból i gorące łzy, które płynęły po jego policzkach, tylko głupie szczęście, że jest już Adama. Na zawsze i jedyny, najlepszy – szumiało mu w głowie, podczas gdy nie potrafił zrobić nic więcej ponad wpatrywanie się w mężczyznę wielkimi, mokrymi od łez oczyma.
Kiedy kochanek wsunął się na jego ciało i znieruchomiał, Kamil opuścił nieco nogi i objął go rozdygotanymi kolanami. Całe jego ciało pulsowało i płonęło.
Nie dostrzegł nawet jak Adam kończy, wysuwa się z niego i ściąga z siebie gumkę. nadal czuł go w sobie mocno i boleśnie.
– Adam… – wychrypiał i przekręcił głowę by spojrzeć na jego twarz ułożoną ponad jego ramieniem.
Mężczyzna uśmiechnął się krzywo i pocałował go lekko po czym pomasował go po boku.
Ciało motocyklisty pachniało obłędnie i błyszczało od potu.
– Kocham cię – powtórzył Kamil i odetchnął ciężko, obejmując go ciasno.
– Ja ciebie też – zamruczał mężczyzna i pomasował go po podbrzuszu. – Nie płacz już… – westchnął i spojrzał na niego czule. – Pospieszyłem się z tym wszystkim – dodał przepraszającym tonem.
Kamil szybko polecił głową i zmarszczył brwi, jakby miał zaraz się rozpłakać.
– Ja chciałem – zapewnił i złapał go za rękę, która zmierzała w kierunku jego krocza. – Poczekaj… nie rób – szepnął i ścisnął mocno jego palce. Mężczyzna mierzył go chwilę wzrokiem i w końcu cmoknął go w usta.
– Dziwnie jest kochać się z kimś, kto płacze… – szepnął blondyn, jakby właśnie tak nie skończył i objął go w pasie.
– Ale ja… to… dobrze mi – powiedział w końcu chłopak i pociągnął nosem. – To tylko… pierwszy raz musi boleć – dodał i uśmiechnął się przez łzy. – A tobie było dobrze? – dopytał jeszcze i spojrzał na niego z nadzieją. Bardzo chciał, by to co zrobili, pomogło Adamowi.
Skulił się przy nim i zatrząsnął się lekko.
– Kocham cię… – dodał drżącym głosem. – To za mało…? – zapytał zaciskając mocno powieki.
Adam wsunął dłonie w jego włosy i pogłaskał go lekko.
– Nie… to bardzo dużo. Kamil… – zaczął, a chłopak szybko pokręcił głową. – Wiesz… Naprawdę jesteś… moim światełkiem w tunelu. Daj mi szansę – dodał patrząc mu poważnie w oczy. Nigdy nie łudził się, że Kamil nie dostrzega między nimi tej cienkiej granicy, która zawsze będzie istniała, dopóki żył Marcin.
Chłopak pociągnął nosem i spojrzał na blondyna nieco pogodniej.
– To chyba nie był wymarzony pierwszy raz, co? – zapytał motocyklista z krzywym uśmiechem.
Brunet pokręcił szybko głową i pocałował go mocno.
– Był. Chciałem tylko z tobą – zapewnił i pozwolił Adamowi otrzeć kciukiem swoje oczy. Zaraz też zażenowany swoimi łzami zaczerpnął głęboko powietrza w płuca. Nie chciał być śmieszny chociaż teraz patrząc w oczy Adama czuł, że te łzy nie były takie. A już na pewno nie dla mężczyzny.
– Kochasz mnie? – zapytał po kilku chwilach milczenia.
Adam uśmiechnął się rozbrajająco i potarł jego policzek kciukiem.
– Kocham – powtórzył. – Tyle razy ci to dzisiaj mówiłem, może dość? – zapytał, a chłopak pokręcił mocno głową i złapał kolejny pokrzepiający oddech.
– Nie… pierwszy raz to powiedziałeś – zauważył Kamil i spojrzał na niego żywiej. Cholera, jeżeli miał być tym światełkiem, musiał nim faktycznie być, a nie się rozklejać, prawda? – Teraz będziesz mi musiał to potarzać ciągle! – zaśmiał się pociągając nosem – I mówisz, że… że przy mnie jest ci lepiej, tak? – dopytywał.
Adam pokręcił głową i przewrócił się na plecy.
– Nie, mówiłem, że przy tobie jest najlepiej, a to jest różnica – powiedział z ulgą dostrzegając jak chłopak się rozluźnia. – Mówiłem też, że jesteś seksowny, i że masz urocze pucate policzki, naprawdę jak taka myszka – dodał pociągając go na siebie i układając na swoim torsie.
Kamil fuknął lecz wtulił się w niego mocno.
– Nie…
– Tak, tak – zaśmiał się pod nosem Adam i pogłaskał go palcami po ramieniu. – Naprawdę. Od dzisiaj jesteś moim małym zwierzątkiem. Małą myszką – uściślił, a chłopak tylko przewrócił oczyma.
– Zwariowałeś… – mruknął lecz otarł się policzkiem o jego tors.
Nawet jeżeli nadal czuł lekkie pulsowanie pomiędzy pośladkami i dyskomfort gdy się poruszał, atmosfera, jaka między nimi zapadła teraz była naprawdę niesamowita. Wiedział, że za bardzo się denerwował i spinał, i ten ból był tylko jego winą, bo w końcu blondyn był dla niego tak bardzo czuły i delikatny. Teraz gdy leżał przy nim, wiedział, że nie mógł sobie wyobrazić lepszego pierwszego razu.
No i w końcu Adam powiedział mu te dwa słowa! Boże! Na samo w wspomnienie serce galopowało mu w piersi i robiło mu się goręcej, No i to jego spojrzenie, gdy był w nim, było tak intensywne! Gdyby ktokolwiek go zapytał o to, kto jest dla Adama najważniejszy Kamil znałby już odpowiedzieć. Tylko i wyłącznie on. Czuł to każdym fragmentem pulsującego ciała.
Wtulając się mocno w blondyna odetchnął głęboko roztrząsając w głowie dopiero co minione chwile. Wiedział już, że kolejnym razem będzie lepiej i kto wie, może o ile się wyluzuje, i on poczuje także tę fizyczną przyjemność.
Kiedy zaśmiał się cicho, Adam zerknął na niego zaciekawiony i uszczypnął go lekko w ucho.
– Nnnmm? – zamruczał nisko, a Kamil aż przygryzł wargę.
– Nic… – zbył go i westchnął głośno. – Wiesz… Tak się zastanawiałem… czy jakbym powiedział w domu, że jestem gejem, to… czy przyszedłbyś do mnie…? – wyznał w końcu i uniósł się na łokciu by spojrzeć na niego zaciekawionym wzrokiem.
Mężczyzna uchylił przymknięte powieki i zmarszczył brwi.
– Pewnie tak – wzruszył ramionami i spojrzał sennie na chłopaka. – A zamierzasz powiedzieć kiedy?
Kamil wyszczerzył się mocno i pokręcił głową.
– Nie wiem… Tak tylko pytam na zaś – powiedział ale aż zaśmiał się głośniej. Zaraz uniósł się na kolana jęknął marszcząc mocno brwi z bólu. Szybko jednak rozejrzał się po pomieszczeniu i westchnął, zakrywając krocze kołdrą.
– Czasami… zastanawiałem się, czy gdyby mnie nie zaakceptowali, to… czy byś mnie przyjął, wiesz… jakby mnie wyrzucili – uściślił i zerknął na mężczyznę.
Adam zaśmiał się pod nosem nie otwierając oczu.
– Jasne. Pod warunkiem, że nauczysz się dobrze gotować – powiedział i podrapał się po torsie rozleniwiony. Przecież znał rodzinę Kamila z opowieści i takie wyrzucenie z domu, było na pewno ostatnim co by zrobili.
– Au… Adam, a ty? Co byś ty robił? – zapytał nadymając policzki.
– Ja? Ja bym mógł… kochać się z tobą – szepnął i uśmiechnął się tak jakby wyobrażał sobie coś naprawdę miłego. Kamil zaczerwienił się tylko i pokręcił głową.
– Aż tak ci się podobało? – zapytał szeptem.
– Nmmm… jesteś taki ciaśniutki… – zamruczał i oblizał wargi.
Chłopak zaśmiał się nieco skrępowany i napiął pośladki. Podrapał się po ramieniu i spojrzał na mężczyznę nieco skrępowany. Przesunął zaraz wzrok na skołtunioną pościel i odetchnął. Kiedy nagle dostrzegł wystający spod kołdry kawałek rzemyka sięgnął do niego i przyjrzał się naszyjnikowi z koralików.
– To twoje? – zapytał i szybko złapał za drugi koniec zerwanego rzemyka, nim wszystkie drewniane kuleczki z niego się zsunęły.
Mechanik uniósł powieki i spojrzał zaskoczony na przedmiot trzymany w dłoniach chłopaka.
– Nie – zaczął oblizując usta i unosząc się do siadu. – Marcina – powiedział tylko odbierając naszyjnik Kamilowi i odkładając go na szafkę.
– Musiał mu się zerwać ostatnio – dodał jeszcze, a Kamil skinął tylko głową i podparł się z tyłu ramionami.
– Często Marcin u ciebie nocuje? – zapytał wesołym tonem, a on spojrzał na niego nieco roztargniony.
– Czasami. Jak nie chce wracać do domu – powiedział tylko i zaraz przyciągnął go do swoich ust. – To co? Wypadałoby cię odstawić do domu nim starzy wstaną, co? – zaśmiał się w jego wargi i przygryzł je lekko.
Chłopak zaśmiał się i objął go za szyję.
– Chyba tak… ale już po piątej, nim się zbierzemy… – zaczął. – Co będzie jak dostanę szlaban? – zapytał głaszcząc go po ramionach.
– Wtedy… – zamruczał Adam w jego wargi. – Wtedy będziemy się tak umawiali w dziwnych miejscach na schadzki – zaśmiał się i pocałował go głębiej.

Kamil po cichu wszedł do domu i przygryzając wargę, która non stop sama rozciągała mu się w uśmiechu, rozebrał się powoli.
Całe jego ciało nadal drżało, a na ustach czuł jeszcze zachłanne pocałunki Adama, którymi się pożegnali na przystanku. Kiedy teraz myślał o tym wszystkim miał ochotę krzyczeć z radości. Ta noc była wspaniała. Okej, sam nie skończył, połowy nie pamiętał, ale i tak, czuł, że teraz już jest kimś innym. Jego ciało było inne, ale za to jego serce jeszcze bardziej należało do Adama. Zastanawiał się w ogóle, czy mężczyzna zdaje sobie z tego sprawę, jak bardzo jest w nim zakochany, że nie widzi już poza nim świata.
Krzywiąc się lekko, chłopak wszedł do przedpokoju i ruszył ku schodom. Kiedy postawił stopę na pierwszym schodku wzdrygnął się dostrzegając na kanapie poruszenie.
– No witam! – usłyszał głos matki i uśmiechnął się krzywo. I tak jednak nic nie zepsułoby mu humoru. – Gdzie to się było o tej porze? I dlaczego nie mogę się do ciebie dodzwonić? Po co ci telefon skoro i tak zostawiasz go w domu? – zaczęła, a on tylko uśmiechnął się głupkowato, bo nawet gdy się starał nie umiał przestać się szczerzyć. Nawet jeżeli chciał coś odpowiedzieć to i tak nie umiał zebrać myśli. Zresztą matka chyba wcale tej odpowiedzi nie oczekiwała.
– Przez dwa tygodnie nigdzie się nie ruszysz, zabieram komputer i internet, a po szkole od razu do domu! – dodał posyłając mu rozzłoszczone spojrzenie. – Kawalerzyć się zachciało! Następnym razem chociaż kartkę zostawisz, w ogóle nie masz dla mnie współczucia! – dodała wymijając go i ruszając na górę.
Kamil odetchnął tylko i gdy usłyszał jak drzwi od ich sypialni się zamykają zaśmiał się pod nosem i wszedł na górę. Kiedy zamknął się w swoim pokoju od razu, w ciuchach, ułożył się na łóżko i przymknął oczy. W jego wyobraźni ten pierwszy seks nagle stawał się coraz bardziej bajkowy, a ciało aż drżało na myśl, że niedługo już może będą mogli to powtórzyć.
Chciał jeszcze choć trochę móc pobyć w ramionach mężczyzny, miał wrażenie, że naprawdę nie umie się nim nasycić. Teraz zresztą tym bardziej. Wspominał jego słowa i to palące spojrzenie, miał wrażenie, że chyba tylko obecność motocyklisty mogłaby go od tego oderwać.
Po kilku chwilach tak spędzonych, ręką natrafił na telefon walający się na pościeli uśmiechnął się i napisał Adamowi smsa.
Jednego, że dostał szlaban. Drugiego, by jechał powoli. Trzeciego, że nie może się doczekać schadzki, a czwartego już standardowo, że go kocha. Zresztą, jak mógłby nie?

Reklamy

15 thoughts on “Synowie Rosemary 09 – I jak go nie kochać? Cz.II

  1. Ja nie mogę. Kamilek jest taki słodki i uroczy i w ogóle <333 Ale taak mi go szkoda. Głupi Adaś. Najpierw się z bratem pieprzy, a potem prosi Kamilka, żeby z nim poszedł do łóżka. No jak tak można, ja się pytam. Grrr… Ale powiedział 'kocham cię'. Zastanawia mnie tylko, czy te jego słowa są szczere. A co do tej bransoletki, czułam, że chłopak znajdzie jakąś rzecz Marcina, ale spodziewałam się czegoś mniej niewinnego. Dobrze, że to jednak tylko kawałek biżuterii. Mimo wszystko nie podoba mi się to, że Adam okłamuje Kamila. Póki co chłopak żyje w błogiej nieświadomości, ale jak prawda wyjdzie na jaw, to może się biedak załamać. Przecież on jest tak bardzo w tym głupim Adaśku zakochany… Chociaż nie wiem, czy gorzej będzie, jak się Kamil dowie o Marcinie czy odwrotnie…

  2. ,,Z usta Kamila wyrwało się głębsze westchnienie, a on wczepił się palcami w silne ramiona blondyna, …” ~ ,,z ust”
    ,, – Nie boli? – usłyszał nad sobą i pokręcił głową. Niemal natychmiast poczuł wciskający się w niego drugi palce i jęknął głośniej” ~ ,,palec” i kropka na koncu zdania
    ,, Kamil szybko polecił głową i zmarszczył brwi, jakby miał zaraz się rozpłakać.” ~ ,,pokręcił”
    ,, – Teraz będziesz mi musiał to potarzać ciągle! – zaśmiał się pociągając nosem…” ~ ,,powtarzał”
    ,, Na samo w wspomnienie serce galopowało mu w piersi i robiło mu się goręcej, No i to jego spojrzenie, gdy był…” ~ bez tego w i kropka po ,,goręcej” albo przecinek i mała litera
    Szkoda mi Kamila, nie chcialbym byc na jego miejscu… Wyobrazam sobie, co bedzie jak sie dowie, ze wspanialy Adas sypia z wlasnyn braten, drama bedzie i juz nie moge sie doczekac xD
    Widac, ze zakochany skoro taki pierwszy raz mu sie podobal. Slodkie. Tylko ciekawe czy Adamowi sie podobalo naprawde. W porownaniu z Marcinem, Kamil to prawdziwy amator w tych sprawach. Marcin to juz taka typowa… dziw… Moze lepiej nie dokanczac? xD
    Ostatnio pisalas, ze robisz malo literowek, co bylo prawda w poprzednim rozdziale. Dzisiaj sie z tymnie zgadzam :D

    Damiann

    1. Może się nie dowie? XDD Naprawdę byś chciał, żeby jeszcze bardziej go los pokopał? I tak wybrał sobie takiego Adama! XD Myślę, że Mały to taka typowa zakochana nastolatka, co zawsze będzie zafascynowana swoim chłopcem i powie, że oooo było cudownie, że on jest cudowny i takie tam. To jego pierwsza miłość w końcu, a to do czegoś zobowiązuje.
      Nie bójmy się tego słowa xD Marcin to dziwka i chuj. Ale kurczę, gdyby nie ten głupi Adam, przecież mógłby być inny… chyba.

      Ała… wiem, wieeeeem. Jestem cieciem jeżeli chodzi o literówki. Tym bardziej więc dziękuję za ich wyłapanie! xDD

      Pozdrawiam!

    1. Hahaha! To dobrze! Bardzo mi z tego powodu miło.
      Mam wrażenie, że wbiłam na jakiś nowy poziom pisania – tak mnie cieszą takie rzeczy, jak jedni Czytelnicy lubią któregoś chłopca, a drudzy nie.
      Chyba dojrzałam, a nie to co przy TWA, gdzie moim oczkiem był Theo i było mi przykro, jak ktoś coś złego na niego napisał. Dojrzewanie to taka przydatna sprawa. xDDD

  3. Jakie to było kochane ;__; No cudo ;__; Nawet nie wiem, co tu więcej dodać, po prostu przeurocze ;o;
    To by było na tyle, jestem pod urokiem słodyczy tego rozdziału i nie zdołam wykrzesać z siebie niczego więcej ;_;
    Pozdrawiam ;_; <3

  4. „Nie dostrzegł nawet jak Adam kończy, wysuwa się z niego i ściąga z siebie gumkę. nadal czuł go w sobie mocno i boleśnie.” – ‚Nadal’
    „– Nie wiem… Tak tylko pytam na zaś – powiedział ale aż zaśmiał się głośniej.” – ‚powiedział, ale’
    „– Przez dwa tygodnie nigdzie się nie ruszysz, zabieram komputer i internet, a po szkole od razu do domu! – dodał posyłając mu rozzłoszczone spojrzenie.” – ‚dodała’
    Wszystko ładnie, pięknie, ale ten naszyjnik Marcina to był dla mnie cios poniżej pasa :C aż nie potrafię teraz skomentować tego tak, jakbym chciała.

    1. Dziękuję za wyłapanie literówek! C:
      No cóż, nikt nie mówił, że będzie różowo, tak, jakby Kamil tego chciał. To takie piękne, że on taki naiwny… I to takie spoczko, Marcin u ciebie sypia, spoczko, spoczko. Pewnie jeszcze podziwia jego ‚stosunki’ z bratem, bo sam z Grześkiem nie może się dogadać. HEHEHE….
      Biedny. :<

  5. Co mi sie podobalo:
    – pierwszy raz bolał i nie było orgazmu xD smutne to dla Kamila, ale tak jest prawdziwiej.
    – Adam patrzyl na Kamila, mysle ze nie widział i nie myślał o Marcinie. Plus serio starał się go rozluźnić.. Miłe to było i na swój sposób urocze…
    Tylko czy słowa były prawdziwe?
    No i mimo opinii jaką Adam wyrobil sobie na tenat Kamilowych rodziców oni moga go wywalic z dozmu.. Niezła drama by była..
    Teraz tylko czekać aż Marcin sie dowie..
    Trzymam kciuki za Kamila bo to jednak slodziak..

    1. No ba!
      Mnie się wydaje, że Kamilowi to wcale nie przeszkadzało, że nie doszedł. Taki wpatrzony jest w Adama, że heh… Adaś może mimo wszystko nie jest taki okropny… W każdym razie nie dla Kamila. I nawet jeżeli kłamał, to chyba tego Mały potrzebował i raczej nie wyszło mu to na złe. Przynajmniej na razie. Trolololo.
      Och nie wiem, nie wiem. Gdyby Marcin się dowiedział, a później jeszcze Kamil by z Adamem zamieszkał to rety, mam wrażenie, że świat by spłonął. Dx

      Dziękuję! Kamilowi przyda się doping w następnych rozdziałach!
      Pozdrawiam i miło, że znowu się odezwałaś!

  6. Ojeeeej *.* Jak mi dobrzeee… Nie ma to jak nowy rozdział. TAKI rozdział tym bardziej mile czytany.
    Kamil jest rozbrajający. Po prostu. Tylko.. no ten.. te zbliżenie.. tak nagle się urwało i Myszka nie doszła. Marcin zepsuł mu Adama, a temu zawsze śpieszno, by skończyć jak najszybciej =.= Ale to przez Adama, bo on zepsuł Marcina, oo!
    I o ile życzę tej parze jak najlepiej, to ten Adam mi podpada. I te „kocham” tej nocy brzmiało tak, jakby je mówił tylko po to, by móc się do Kamila dobrać. I jeszcze niby z nim jest, a nadal Marcina dupczy… Buu. Zero poszanowania brata i chłopaka swego.
    Chcę jeszcze ^^

    1. Haha! No i dobrze, że dobrze! Cieszę się! C:
      No Kamilek to taki jeszcze chłopiec. Pierwsza miłość i te sprawy. pewnie nawet mu przez myśl nie przeszło, że ten idealny Adam wcale nie jest taki idealny… A może przeszło, no ale wiadomo. Jak to to jest jak ma się te głupie szesnaście lat i myśli się, że takie miłości to są takie mega. Tak samo jak i pierwszy seks. Hehe… Naiwniak.
      A Adasia to już nie skomentuję… choć wydaje mi się, że jemu się wydaje, że jeżeli mógłby jakoś poradzić sobie z Marcinem to może własnie dzięki Kamilowi?
      ECH.

      Dzięki za komentarz i trzymaj się ciepło! C:

    1. Heh, w sumie ten rozdział to taki bardziej kamilowy. A i kto by się martwił wyrzutami sumienia podczas ‚akcji’? No błagam! Myślę, że gdyby Adamowi nie stanął, to Mały by się podłamał, a tak proszę jaki szczęśliwy! Nawet jeżeli bolało! C:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s