Fanfik od Juna – Gdy zabraknie gumek (SR)

Kamil przekręcił się z pleców na brzuch, ale leżał tak tylko przez chwilę i zaraz wrócił do uprzedniej pozycji, odchylając głowę do tyłu, tak, że ta zwisała mu z krawędzi łóżka. Wilgotne loczki znowu przykleiły mu się do policzków, więc odgarnął je szybko i odetchnął głęboko. Wydawało mu się, że Adam powinien wrócić już co najmniej kilka minut wcześniej, ale jak na złość jeszcze go nie było.
A przecież sklep był tu blisko. I na pewno były w nim gumki. Na pewno.
Chłopak zmarszczył lekko brwi, czując wypieki na policzkach. Wzdychając głośno, znowu zaczął wiercić się niespokojnie na łóżku, nie mogąc znaleźć dogodnej dla siebie pozycji. Po chwili uniósł się w końcu i sięgnął do swoich spodni, złożonych w nogach łóżka, w których kieszeni spodziewał się znaleźć telefon. Wyjął go i włączył jakąś grę, którą jakiś czas wcześniej pobrał pod wpływem chwili, bo Ewka mówiła, że taka dobra. Cóż… miał tylko nadzieję, że okaże się choć trochę zajmująca.
Pograł maksymalnie dwadzieścia sekund, bo już w trakcie, kiedy ta się ładowała zupełnie stracił na to ochotę. Potem, nie myśląc nawet o tym dłużej, zaczął pisać esemesa. „CO TAK DŁUGO D: ?” – głosiła wiadomość, a Kamil uśmiechnął się do niej krzywo i skasował ją szybko, kręcąc głową. Nie miał nawet pewności, że Adam wziął telefon. Zresztą przecież sam kazał mu iść. To znaczy, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, powiedział, że pójdzie z nim, ale był świeżo po kąpieli i wychodzenie z mokrą głową na taki mróz na pewno nie było najlepszym pomysłem.
Dlatego Adam poszedł sam. A Kamil nie mógł już wysiedzieć.
Wcześniej Adam zdążył go już nieco rozgrzać i chłopak ciągle czuł jego miękkie usta na swoich wargach. Jego szorstkie, niemożliwie seksowne policzki ocierające się o te jego pućki. Kamil pośpiesznie sięgnął do swojej twarzy i jęknął cicho, czując jak bardzo ta już płonie. Cholera, w takich chwilach czuł, że naprawdę jest ciągle tylko dzieciakiem. Tak niewiele trzeba było by pobudzić jego wyobraźnię. Jak na złość zdawało mu się, że odkąd był z Adamem, działało na nią niemal wszystko – to znaczy w jakiś głupi sposób każdy przedmiot czy czynność potrafił skojarzyć ze swoim chłopakiem, a stamtąd to już była krótka piłka.
Chłopak odetchnął płytko i podniósł się do siadu. Wydawało mu się, że na klatce schodowej słyszał jakieś kroki, ale nie był pewien, czy to Adam. Może gdyby spędzali ze sobą więcej czasu, umiałby już odróżnić je od wszystkich innych? W takich chwilach tak okropnie żałował, że nie mogą więcej czasu spędzać razem i że rodzice nie zgadzają się, by u niego nocował. A to było tak głupie! Bo co takiego mieliby robić w nocy, czego nie mogliby w dzień…? Naprawdę. Nie uważał, by to myślenie miało jakiś większy sens.
Poprawiając na sobie sporo na niego za dużą koszulkę Adama, przygryzł wargę przyglądając się lekko startemu nadrukowi. Kiedy przyszedł do Adama po szkole, był tak zmarznięty i przemoknięty, że mężczyzna od razu wysłał go pod prysznic. A potem dał mu tę swoją koszulkę i kazał grzać się pod kołdrą. Zdaniem chłopaka tylko Adam potrafił taki być – w jednej chwili opiekuńczy i kochany, a w kolejnej tak niemożliwie seksowny, kiedy powoli zaczynał się do niego dobierać i ściągać z niego tą dopiero co założoną, spraną koszulkę.
Odgłos kroków na klatce schodowej stał się nagle odleglejszy i Kamil uświadomił sobie, że ktoś musiał wspinać się już na kolejne piętro, więc na pewno nie był to jego Adam. Jego Adam… jak to w ogóle brzmiało! Jego chłopak Adam. Kamil uśmiechnął się do siebie, przymykając powieki i wracając myślami do chwili, kiedy leżeli tu razem i Adam całował go mocno, wsuwając swoje duże dłonie pod koszulkę i masując go po szczupłym torsie. Kiedy mężczyzna patrzył na niego tym wygłodniałym wzrokiem i w końcu kiedy Kamil jakoś tak już naturalnie i bezmyślnie zapytał go o te gumki.
A tych nie było.
I im dłużej nie było Adama, tym intensywniej myślał o tym czy był to naprawdę aż tak duży problem. Właściwie chyba nie, tylko jakoś nie mógł się do tego całkowicie przekonać.
Kamilowi znowu zdawało się, że słyszy kroki na schodach, ale to czekanie już tak bardzo go zmęczyło, że bez siły opadł na plecy, a po chwili podciągnął sobie dół koszulki pod twarz i odetchnął głęboko jej zapachem. Skrzywił się czując tylko niewyraźny zapach płynu do płukania i wyciągnął się na łóżku, nie ściągając nawet koszuli z głowy.
– Co robisz? – Do uszu chłopaka dotarł głos, którego za nic w świecie nie pomyliłby z żadnym innym i w jednej chwili szybko podniósł się do siadu i wlepił wzrok w Adama, który akurat zdejmował kurtkę.
– Nie słyszałem jak otwierałeś drzwi… – odetchnął szybko, opuszczając koszulkę i wygładził ją na sobie kilka razy. Delikatny rumieniec wdarł się na jego policzki, kiedy uświadomił sobie jak głupio musiał wyglądać z perspektywy mężczyzny.
Adam uśmiechnął się krzywo, zerkając krótko na drzwi i pokiwał głową.
– Cholera… właśnie dopiero teraz, wchodząc, zauważyłem, że ich nie zamknąłem. Dobrze, że chociaż portfel wziąłem – odparł, zerkając na Kamila porozumiewawczo. – Ale naprawdę… ktoś mógł mi cię ukraść – dodał, zdejmując przez głowę cienką bluzę.
– No nie wiem… – bąknął Kamil nieco niewyraźnie, śledząc ruchy swojego chłopaka.
– Nmm, mówię ci. Tak leżałeś z tą koszulką podciągniętą do góry, w samych bokserkach… wielu by się skusiło – odparł na pozór poważnym tonem, jednak w jego oczach wyraźnie odbijało się rozbawienie.
Kamil spojrzał na niego dłużej niby niewzruszony, ale jego twarz zaczerwieniła się mocniej, zdradzając to, jak w rzeczywistości się czuł. Odetchnąwszy głębiej, zauważył, że Adam rozbiera się dalej. Z koszulki i spodni.
– Bo długo cię nie było… – rzucił, uznając że jest to idealne usprawiedliwienie jego każdego dziwacznego zachowania.
Odkładając spodnie na bok, Adam sięgnął do ich kieszeni i wyjął opakowanie prezerwatyw, którym pomachał lekko, nie spuszczając wzroku z buzi Kamila.
– Bo ktoś mnie wysłał do sklepu – przypomniał z uśmiechem, na co chłopak nadął policzki i delikatnie zmarszczył brwi.
– No ale sklep jest tu zaraz, blisko, a ciebie prawie dwadzieścia minut nie było…! – odetchnął Kamil, a w jego głosie naprawdę wyraźnie słyszalna była pretensja, co jeszcze bardziej rozweseliło Adama, który nabrał też większej ochoty na podroczenie się ze swoim uroczym kochankiem.
Zaraz z uśmiechem na ustach wsunął się na łóżku i napierając lekko dłonią na tors Kamila, zmusił go, by ten z powrotem ułożył się na plecach. Mając go już pod sobą, przygryzł lekko wargę, przesuwając wzrokiem po jego zarumienionej słodko buzi.
– Musiałem iść do tego dalej, bo był zamknięty – wytłumaczył się, ale Kamil i tak posłał mu podejrzliwe, pełne wątpliwości spojrzenie. – Musisz uwierzyć mi na słowo – dodał Adam, pochylając się do jego ust i pocałował je delikatnie, a potem dłużej popatrzył mu w oczy. – Też nie byłem zachwycony tym faktem. Naprawdę – odetchnął, napierając wargami na jego i tym razem całując go już dłużej i mocniej.
Dziesięć czy piętnaście minut wcześniej miał ochotę zamordować sprzedawczynię pobliskiego sklepiku, która wyszła, pozostawiając po sobie tylko wdzięczną tabliczkę głoszącą „zaraz wracam”. Miał wrażenie, że świat jest przeciw niemu. Ale teraz było już dobrze. Było cudownie.
Niemal natychmiastowo poczuł, z jaką zapalczywością chłopak odpowiada na jego pieszczotę. Jak wsuwa mu ręce na szyję i dociska do siebie mocno, jakby spodziewał się, że Adam zaraz mu ucieknie. Wycofawszy się z pocałunku, Adam zaśmiał się cicho i ucałował swoje ulubione pucołowate polisie.
– Chyba muszę tak częściej wychodzić, co? – zapytał, wsuwając dłonie pod jego koszulkę i głaszcząc go po bokach. Widząc na sobie pełne niezrozumienie spojrzenie Kamila, znowu miał ochotę się roześmiać. – Bo tak się Myszka stęskniła – dodał ze śmiechem i trącił nosem jego policzek.
– Bo naprawdę myślałem, że chwila i będziesz z powrotem, a ty, o… – odetchnął zupełnie poważnie Kamil, przesuwając palcami po nagim torsie Adama i zerknął mu krótko w oczy.
– Wynudziłeś się? – dopytał mężczyzna, a chłopak od razu potaknął mu lekko. – Sam nie wiem… wydaje mi się, że miałeś jeszcze sporo różnych opcji – powiedział Adam i cmoknął lekko jego pełne wargi.
– Jakich? – odetchnął Kamil, dużo bardziej skoncentrowany na ciele kochanka niż na ich rozmowie. Zupełnie nic nie mógł na to poradzić, bo Adam miał naprawdę idealne ciało, które uwielbiał dotykać, za każdym razem mając wrażenie, że nie poznał go jeszcze wystarczająco.
– Mogłeś się już dla mnie przygotować – odpowiedział mężczyzna zaczepnie, ale widząc ponownie cień niezrozumienia na twarzy swojego chłopaka, zaśmiał się tylko. – NA mnie – poprawił się i zafalował biodrami, ocierając się niemiękkim już penisem o krocze Kamila.
Chłopak jęknął zduszenie, podnosząc wzrok na oczy Adama i marszcząc brwi. Chyba bardziej dla zasady.
– Ale ty jesteś… – odetchnął, a mocniejszy rumieniec wdarł się na jego buzię.
– No jaki? – dopytał Adam w wyśmienitym humorze, który wcześniej chwilowo tylko stracił, pędząc do oddalonego od jego mieszkania sklepu. – Rączki do góry, moja Myszko – ponaglił, a Kamil posłusznie uniósł ręce, pozwalając mężczyźnie zdjąć z siebie koszulkę.
– No taki o… Najgorszy – odparł Kamil, patrząc na niego błyszczącymi oczami i wyraźnie powstrzymując delikatny uśmiech.
– Tak…? – odetchnął cicho Adam, całując go krótko w usta, a potem zaczynając znaczyć pocałunkami jego jasną szyję. – A założymy się, że zaraz będziesz krzyczeć coś innego? – dopytał, koncentrując się bardziej na pieszczotach.
W końcu nie mógł pozwolić na to, by Kamil powiedział, że jest niesłowny.
– Nie… – odetchnął głęboko chłopiec, wplatając palce w krótkie włosy Adama.
– Czemu nie? – dopytał mężczyzna, zerkając na niego, przesuwając usta niżej i całując go po szczupłym torsie. Kiedy objął ustami sutek chłopaka, ten jęknął niemal płaczliwie i zaciskając place bardziej w jego włosach, poderwał klatkę piersiową do góry.
– B-bo wiem… że będę – westchnął, cały zlany porządnym rumieńcem.
Adam zaśmiał się w jego skórę i na moment zaprzestał całowania jego ciała, przyglądając się jego czerwonej buzi. Zdawało się, że te kamilkowe pućki stworzone są właśnie do tego by być bazą dla tych rozkosznych wypieków.
– Nie przeceniasz mnie? – dopytał zaczepnie Adam, wsuwając dłoń na jego krocze, ciągle jeszcze skryte pod materiałem bokserek.
Kamil uniósł się lekko na łokciu i wypinając biodra do palców swojego chłopaka, przygryzł wargi, tłumiąc głośniejszy jęk. Wpatrując się w oczy Adama, pokręcił głową i sięgnął do jego dłoni, którą nakierował na krawędź swoich bokserek.
– Nie… W ogóle nie – odetchnął i zakręcił się niecierpliwie, ponieważ mężczyzna zdawał się czekać na jakiś ciąg dalszy, samemu zaprzestając jakiegokolwiek działania. – No, Adaś… – jęknął, podrzucając znowu biodrami, ale mężczyzna nadal tylko wpatrywał się w niego intensywnie, z wyraźnym uśmieszkiem czającym się w kącikach ust. – Jejuu… – sapnął, samemu sięgając w końcu do swojej bielizny i podkurczając nogi, ściągnął ją z siebie, ukazując tym samym swojego zupełnie twardego penisa. – Ale ty mi czasami lubisz dokuczać… – odetchnął, złączając ze sobą kolana i chowając się nieco przed wygłodniałym wzrokiem Adama.
– Może troszkę… – przyznał mężczyzna tak niskim tonem, że po plecach Kamila przeszły ciarki. – I co teraz? – dopytał po chwili, sięgając do kolan chłopaka i rozkładając je przed sobą. – Nmm… chyba się za mną stęsknił? – rzucił niby luźnym tonem.
Po prawdzie sam był już tak niemożliwie podniecony, że ciągle musiał się powstrzymywać przed przyciśnięciem Małego do pościeli i zanurzeniem się między jego słodkimi połóweczkami. Tylko to już mu było w głowie, ale w oczach Kamila, Adam był tak opanowany i cierpliwy, że aż go onieśmielał. Bo przecież po nim samym na pierwszy rzut oka było widać jak bardzo spragniony jest czułości i dotyku, jak bardzo już chce, by mężczyzna zamknął go w swoich silnych ramionach i kochał się z nim mocno.
– Mh-hm… – odetchnął ciężko Kamil, posyłając mu niemal błagalne spojrzenie. – Adaś… zgrywasz się za te… gumki? – szepnął drżącym, łamiącym się głosem.
Adam głośno zaczerpnął powietrza i zaciskając palce mocno na kolanach chłopaka, przykrył jego ciało swoim i wcałował się łapczywie w jego kuszące wargi, które czasami potrafiły wygadywać takie słodkie głupoty. Czuł jak ciało Kamila mocno pod nim drży, jak ten ponownie obejmuje go ciasno i dociska do siebie. Mężczyzna był pewien, że tym razem nie puści go już na pewno.
– Ale zmyślasz… – sapnął, odrywając się na moment od jego ust.
Kamil pokręcił szybko głową, wbijając palce w plecy kochanka i spojrzał na niego rozognionym, przepełnionym podnieceniem wzrokiem.
– Ni-ie prawda… – jęknął, falując pod nim biodrami i ocierając się o penisa Adama.
– Prawda, prawda… – odparł mężczyzna i chcąc przesunąć się ponownie w dół ciała Kamila, by tym razem zająć się nim już odpowiednio, tak by obyło się bez narzekań, zauważył, że chłopiec trzyma go tak mocno, że nie bardzo może się ruszyć. – Już nie będę… – odetchnął Adam z uśmiechem, jednak uścisk Małego wcale nie zelżał. – No puść… nie chcesz żebym wycałował go porządnie? – zapytał z pomrukiem, odpowiadając na ruchy bioder chłopaka, choć nie mógł pojąć jakim cudem sam nie pozbył się jeszcze zupełnie zbędnej bielizny.
– I… nie będziesz… tylko… patrzeć? – odetchnął drżąco Kamil, nie do końca przekonany, choć nie trzymał mężczyzny już tak mocno.
– Chyba nie dam rady już tylko patrzeć – zaśmiał się chrapliwie Adam i wcałował się mocno w jego ucho, tak, że spomiędzy warg Kamila znów wydarł się głośniejszy jęk.
– N-no to dobrze… – sapnął Mały i posłał mu lekko zamglone spojrzenie. – Ale obiecałeś… – jęknął i choć widocznie starał się brzmieć ostrzegawczo, nie bardzo mu to wyszło.
Adam pokiwał ugodowo głową, chociaż składania żadnej obietnicy nie pamiętał. Nie chciał jednak jeszcze bardziej podpaść swojej Myszce, mimo przekonania, że gdy tylko jego twarz zniknie za chwilę pomiędzy udami Małego, ten będzie w stanie wybaczyć mu wszystko.

Reklamy

4 thoughts on “Fanfik od Juna – Gdy zabraknie gumek (SR)

  1. Jejejejejjeeej! QuQ
    Czytając ten tekst zupełnie zapomniałam o tym, w jak trudnej sytuacji jest Adam. Jestem przekonana, że gdyby nie ta relacja z Marcinem, to wszystko złe co się dzieje w jego życiu, Adam na pewno byłby właśnie taki. Jak określił Kamil – opiekuńczy i kochany, a później tak szalenie seksowny. Jak sobie wyobrażam tę scenę, gdy wraca do mieszkania, to ochmai! Jest taki gorący!
    Nie mam pojęcia czemu, ale ta scena jest tą moją ulubioną. I to „Co robisz?”. Wprost bezbłędne!
    Innym ulubionym momentem jest ten, gdy Kamil tak się przewala na łóżku, jakby brakowało mu czegoś bardzo, bardzo ważnego. I przecież faktycznie tak było.
    Czasami męczy mnie już to, jak słodka bywa ta para, jak są uroczy, ale ostatecznie tłumaczę to sobie wiekiem Kamila i tym, że po raz pierwszy ma kogoś i po raz pierwszy jest tak mocno zakochany.
    Czytając ten fik zupełnie zapominam o tym, jak ciężkie są realia panujące w Synach, i to jest bardzo dobre! To, że tu właściwe nie ma żadnej wzmianki i Marcinie, o problemach Małego w szkole. Chyba potrzebowałam czegoś takiego by nieco odpocząć psychicznie od świadomości, że tak właściwie w każdej chwili coś może się spieprzyć. Jestem pewna, że w junowym wymiarze poza kawalerką Adama istnieje jedynie sklepik z gumkami. xDDD
    Oczywiście ogłaszam wszem i wobec, że mam ogromny żal za to, że seksów nie było. :<
    Pocieszę się wiec tymi rumieńcami i tym jak Kamilek jąka się przy Adamie. Nie wiem, czy tylko dla mnie ‘Adaś’ płynące z ust chłopca brzmi tak perfekcyjnie? Bogowie, życzyłabym im takiego wspaniałego życia. Takiego lukrowego i zwykłego, kiedy problemem i bodźcem do głębszych rozważań staje się jedynie brak gumek w szafce przy łóżku. xD Sama oczywiście zaglądałbym tam tylko co jakiś czas, by nie rozchorować się od tej słodyczy. C:
    Fanfik jest cudowny, ale Ty Junie już to wiesz. Dziękuję! <3333 :*

    1. Wiesz, że nie tylko dla Ciebie >D. Też uwielbiam to kamilkowe „Adaś” i tylko Mały ma prawo tak mówić, tylko on :I. Uwielbiam pisać takie pitupitu, a oni są do tego idealni, i wiem, jest cukier, dużo cukru, ale w Synach ładnie się to równoważy, bo przecież musimy wziąć pod uwagę sprawę Marcina~ a tutaj, no cóż… XD. Nic się nie stanie jak raz ich przesłodzę, albo pięć… :I
      HYHYHY, i wiesz, że strasznie się cieszę, że chłopcy przypadli Ci do gustu >W< <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s