Synowie Rosemary – Poranek jak z bajki, aka Weź się, tato!

Kamil zbudził się nad ranem i przeciągnął lekko, czując jak od razu na jego usta wpływa szeroki uśmiech. Kiedy tylko uniósł głowę jego spojrzenie napotkało spokojną twarz Adama, który pogrążony we śnie wydawał się być naprawdę rozluźniony.
Chłopiec odsunął się delikatnie by widzieć go dokładniej i podłożył ręce pod głowę.
Nadal nie mógł uwierzyć, że tę noc spędzili w jego łóżku. W najśmielszych marzeniach nie sądził, że to stanie się tak szybko, tym bardziej, że rodzice nie byli chyba do końca zadowoleni z tej całej sytuacji. Ale co tam! Liczyło się tylko to, że był szczęśliwy. No i też to, że nie robili żadnego wielkiego problemu. Było więc dobrze, lepiej niż zakładał.
Nie mógł napatrzeć się na Adama. Naprawdę tak bardzo mu się podobała jego twarz – te oczy, włosy, a teraz nawet lekko widoczny zarost na policzkach.
Z uśmiechem wyciągnął palec i przesunął nim po szorstkim policzku, czując jak twarde włoski kłują go delikatnie. Adam był strasznym przystojniakiem no i na szczęście nie miał w zwyczaju być dupkiem, jak można by było się spodziewać, po takim facecie – niezależnym, samodzielnym, wyglądającym jak model.
Wzdychając cicho, Kamil wychylił się do jego policzka i ucałował go delikatnie nie mogąc się nadziwić ciepłem jakie buchało od mężczyzny, ani jego zapachem. To też uwielbiał. Nie kochali się przecież na całość, ale on i tak pachniał tak niesamowicie, jak zawsze po seksie.
Z lekkim rumieńcem, wspominał te wszystkie wizyty na forach, na których czytał, że nie ma nic lepszego niż taki spocony, umięśniony facet. Zawsze go to nieco śmieszyło i wydawało się trochę obrzydliwe, ale teraz już wiedział to z doświadczenia, że gdy się Adam napocił przy kochaniu to faktycznie, pachniał seksownie.
Kiedy zdał sobie sprawę ze swoich myśli, zaczerwienił się mocniej i potarł się palcami po siniaku na policzku, a później ostrożnie wybadał strup na wardze. Kolejne westchnienie wydarło się z jego ust, kiedy Adam zamruczał coś przez sen i przesunął dłonią leżącą mu na brzuchu.
Przygryzając wargę, Kamil powoli by go nie zbudzić wysunął się spod jego ręki i spod kołdry, a później ostrożnie zszedł z łóżka.
Na zewnątrz było już jasno, a kiedy zerknął na zegarek uśmiechnął się ponownie. Było już naprawdę późno, ale miał szczęście, że mama już wczoraj zapowiedziała, że przynajmniej jeden kolejny dzień ma spędzić w domu gdyby nagle dostał zawrotów głowy, zemdlał, albo zupełnie przypadkowo umarł w skutek powikłań po wczorajszej bójce.
Z krzywym uśmiechem, przeszedł do drzwi i wyszedł w końcu z pokoju, kilka razy upewniając się jeszcze, że leżący w jego łóżku mężczyzna śpi.
Kiedy zbiegł po schodach na dół, nie mógł powstrzymać uśmiechu, jaki stale cisnął mu się na usta.
– No, dzień dobry – usłyszał kiedy wbiegł do kuchni.
Ojciec stojący przy kuchence zmierzył go tym swoim specyficznym spojrzeniem, ale niezrażony niczym Kamil szybko podbiegł do stołu i pacnął jedzącą śniadanie Ewkę w głowę.
– Dzień dobry – zaśmiał się, kiedy dziewczyna warknęła na niego. Szybko sięgnął pod stojącą na stole szklankę i nalał do niej soku.
– Wiesz tato… – zaczął po chwili zerknął na niego poważniej. – W nocy przyjechał Adam i no, jakoś tak wyszło, że został do rana – dodał mimochodem, a mężczyzna wzruszył ramionami.
– Wiem. Widziałem motor. Jak się możesz domyślać, mama była oburzona, że zastawił bramę – dodał przechodząc z patelnią do stołu i zsuwając na talerz Ewy dwa sadzone jajka.
Kamil za to przeszedł do okna i wyjrzał przez nie na podjazd.
– Przecież nie zastawia – zauważył i odwrócił się w kierunku stołu.
– No nie, ale wiesz jaka jest matka – wzruszył ramionami mężczyzna i po nałożeniu śniadania sobie na talerz odstawił patelnię na kuchenkę. – A ty nie wybierasz się dzisiaj do szkoły? – zapytał lekkim tonem.
Kamil uśmiechnął się przebiegle i oparł się tyłem o zlewozmywak.
– No mama mi wczoraj zabroniła – odparł starając się ukryć szeroki uśmiech.
– Jak mnie ktoś zleje też będę mogła nie iść? – burknęła Ewka i spojrzała na niego wyniośle. – Jesteś taką kluchą, Kamil, ja nie wiem, co ten Adaaaa… ała… tato! – jęknęła, kiedy Kamil  w jednej chwili znalazł się przy niej i pociągnął mocno długi warkocz.
– Kamil, nie dokuczaj siostrze – rzucił z nad talerza ojciec zupełnie bez przekonania i sięgnął po leżącą obok gazetę. – A twój chłopak nie zamierza nas zaszczycić swoją obecnością? – zapytał jeszcze Kamila, a on wsunął się na krzesło obok siostry.
– Zaszczyciłby na pewno, ale śpi – odparł i sięgnął do talerza Ewy, by wyciągnąć z niego kawałek zielonego ogórka.
– No dobrze. I zamierzacie cały dzień spędzić na przewalaniu się po łóżku? – dopytał, a Ewa spojrzała znacząco na Kamila, starając się nie roześmiać.
– Nie wiem. Może – wzruszył ramionami chłopiec i wystawił siostrze język.
– Zrobić wam śniadanie czy sobie poradzicie? – zapytał jeszcze Tomasz, a Kamil zerknął na niego krótko.
– Oj, poradzimy. Nie przesadzaj – westchnął i ponownie sięgnął po swoją szklankę z sokiem.
– No, Adam mieszka już jakiś czas sam, to raczej nie umrze z głodu, ale ty… – westchnął ojciec i spojrzał na niego w ten ‚swój’ sposób.
Chłopiec przewrócił oczyma i pokręcił głową.
– Oj, tato – westchnął tylko i zaraz posłał mu poważne spojrzenie. – Daj spokój.
– No, przynajmniej jakby Kamil umarł, to byłoby, komu po nas zadzwonić – zachichotała Ewa.
– Proszę nie śmiać się z waszej matki, niewdzięczne bachory – rzucił Tomasz nie unosząc wzroku znad gazety. – Poza tym, jakby Kamil umarł przy Adamie, dopiero miałby przechlapane.
Ewa wybuchła śmiechem, a Kamil tylko zaśmiał się pod nosem i spojrzał na nią wyjątkowo ciepło.
–  W ogóle, powiedz Adamowi, że miał mnie przewieźć na motorze – dodała dziewczyna kończąc jedzenie.
– Mama ci zabroniła, glucie – prychnął chłopak, za co od razu został ukarany mocnym szarpnięciem za włosy.
– A tobie może nie, małpiszon…?
– Dobra, już, skończcie – uciął Tomasz i zerknął poważniej na Kamila. – Ale może nie wiem, wstańcie, ogarnijcie się i wyjdźcie gdzieś, poróbcie coś kreatywnego. Możecie rozstawić stół do ping-ponga w garażu, albo piłkarzyki – podsunął, a Ewka zaśmiała się głośno i dopiła swój sok.
– Tato, ale jesteś naiwniakiem – pokręciła głową, na co mężczyzna uniósł wysoko brew. – To jasne, że będą tylko, ekhem, się całować i…
– O rany! Ewka! – przerwał jej Kamil i posłał lodowate spojrzenie. – Jesteś takim gimbusem – dodał i pokręcił głową. Zerknął szybko na ojca, który minę miał raczej nietęgą.
– Dobrze, już – rzucił nagle i uniósł rękę w uspokajającym geście. – Nie chcę tego słuchać, Boże… Ty jesteś jeszcze dzieckiem, – wskazał na Kamila – ty małą, złośliwą żmijką – dodał do Ewki i spuścił wzrok na gazetę.
– Ale Adam nie jest dzieckiem – dodał poważnym tonem Ewa.
– Nhm… więc chcesz jeździć na motorze z dorosłym, obcym facetem – zapytał nagle Tomasz, a Kamil widząc minę siostry zaśmiał się tryumfalnie. – Nie licz na moją aprobatę. Ani tym bardziej matki – dodał, a Ewa jęknęła głośniej i w końcu machnęła ręką. – Poddaję się – westchnęła i zaraz ruszyła w kierunku przedpokoju. – Tato, ja za dziesięć minut będę gotowa – oznajmiła jak co dzień i ruszyla do łazienki.
Kamil westchnął cichutko i też uniósł się z miejsca.
– To ja pójdę, zobaczę czy Adam wstał.
– Och… dobrze, ale poczekaj – westchnął ojciec i uniósł się z miejsca. – Poczekaj tu chwilę – dodał, a Kamil spojrzał na niego zaskoczony. Ostatecznie jednak skinął głową i usiadł na miejscu wcześniej zajmowanym przez Ewę.
Przez chwilę obserwował jak ojciec przechodzi do salonu, a słysząc jak otwiera jedną z szuflad w komodzie sam zerknął przez okno, na szarawy, zimowy krajobraz. Nagle zaczął zastanawiać się czy Adamowi nie było zbyt ciężko jechać w nocy motorem, bo z tego, co wcześniej zauważył, przez noc przysypało. Nie pamiętał, czy jak Adam przyjechał to akurat padało.
Kiedy usłyszał jak ojciec wraca do kuchni spojrzał na niego zaciekawiony.
Mężczyzna zerknął na niego krótko, po czym podszedł do stołu i położył na jego brzegu nieduży, niebieski kartonik.
– No wiesz – zaczął, a Kamil w jednej chwili spłonił się cały na policzkach i zerwał z miejsca. Serce waliło mu jak dzwon i chyba nic nie opisałoby zażenowania jakie czuł. Skrzywił się lekko i zacisnął drżące dłonie, nie wiedząc za bardzo ani co powiedzieć, ani co zrobić.
– Mam nadzieję, że nie pomyśleliście, żeby robić to bez zabezpieczenia – powiedział ojciec, a Kamil miał wrażenie, że nie ustoi długo na tak miękkich nogach. – Bo..
– Oj tato, nie jestem dzieckiem – sapnął i odetchnął łapczywie, nie mogąc nawet na niego spojrzeć.
– Wiem, Kamil, że… ale cholera no… Powinniście się zabezpieczać i tak – powiedział ponownie i spojrzał na niego twardo.
Chłopak odetchnął drżąco i skinął głową, a kiedy ojciec uniósł pudełko ku niemu, wahał się czy je w ogóle wziąć. Naprawdę nie miał pojęcia jak to przeżyje, albo co by powiedział ojciec, na to, że trochę się spóźnił, bo oni już od dawna to robią. Oczywiście z gumkami, ale i tak chyba nie wziął na to poprawki, że może być już za późno na takie rady.
– Weź – usłyszał i skrzywił się mocniej, gdy przygryzając wargę skubnął zębami ranę.
Wahałby się nadal, gdyby nie usłyszał jak Ewka otwiera drzwi od łazienki.
– Dzięki! – sapnął i szybko odebrał mu prezerwatywy. Szybko wepchnął je do kieszeni szortów, w których sypiał i zaraz odwrócił się na pięcie.
Miał wrażenie, że cały aż paruje, albo, że rozpłynie się ze wstydu. W przedpokoju bez słowa wyminął Ewkę i zaraz wbiegł na schody. Miał nadzieję, że Adam śpi, a on zdąży ochłonąć.
Kiedy wpadł do swojego pokoju starał się być już spokojniejszy i ostrożnie zamknął drzwi. Szybko ruszył w stronę biurka by ukryć ten bezcenny podarunek od ojca.
Nie gadali o tym zazwyczaj, ale odkąd po raz pierwszy Kamil go poprosił, by robili to z zabezpieczeniem, zawsze tak było. A Adam nic nie wspominał, że chciałby bez. Jednak Kamil miał wrażenie, że ponownie przeżyłyby traumę, gdyby mężczyzna się dowiedział o tych gumkach od ojca. To było naprawdę żenujące!
Szybko i nieco głośno odsunął szufladę i wrzucił je pod stos kartek i długopisów.
– Nmm… Kamil? – usłyszał za sobą i zatrzasnął szufladę. Odwrócił się w stronę łóżka, i wbił się tyłem w biurko.
– Adaś…! Wstałeś – westchnął tylko i uśmiechnął się krzywo widząc zaspanego kochanka.
Adam uniósł się do siadu i przetarł rękoma twarz.
– Czemu mnie nie budzisz? – zapytał i ziewnął szeroko, a ręką podrapał się po barku. Zaraz spojrzął trzeźwiej na chłopca i uniósł wysoko brew. – Coś taki wystraszony? Chyba nie wyglądam aż tak źle, co? – zapytał z lekkim uśmiechem i potarł oko pięścią.
Kamil pokręcił głową żywo i odetchnął głębiej, czując, że nadal jest tak cholernie czerwony.
– Nie. Tylko no… wystraszyłeś mnie – sapnął i oblizał usta.
Adam spojrzał na niego podejrzliwie, a dostrzegając jego czerwone policzki zastanowił się dłużej.
– Powinienem już spadać? – zapytał i ziewnął ponownie.
– Nie. Nie! – zaprzeczył Kamil i odetchnął ciężej. – Wiesz, jak nie musisz iść dzisiaj do pracy, to mógłbyś zostać. Mama z Grześkiem już pojechali, a zaraz też tata i Ewka pojadą… to o, byśmy mogli spędzić ten dzień razem – powiedział.
– Mam na czternastą, ale ty chyba powinieneś być w szkole, co? – zapytał mechanik i powoli uniósł się z łóżka. Kamil szybko pokręcił głową.
– Niezupełnie. Mama powiedziała, że lepiej żebym został – zaczął wpatrując się w niego mocno. – Muszę być posłuszny – powiedział jeszcze i odetchnął głębiej gdy Adam stanął przed nim.
Motocyklista zaśmiał się nisko i pochylił do niego, by ucałować czule jego wargi.
– Pewnie, że tak – westchnął wsuwając dłonie na jego biodra. – A powiesz mi czym się tak denerwujesz? – zapytał czując jak Mały lekko drży.
Chłopiec spojrzał na niego rozpaczliwie i pokręcił głową.
– Niczym. Wyspałeś się? – zapytał.
– Pewnie, że tak. Dawno nie spało mi się tak dobrze – westchnął przyglądając mu się z uśmiechem. – Więc mówisz, że mogę zostać z tobą dzisiaj nieco dłużej? – dopytał, a chłopak szybko pokiwał głową i w końcu objął go nieco nieśmiało.
– Jeżeli masz ochotę – westchnął i wsunął dłonie na szyję kochanka.
Ten tylko się zaśmiał i zaraz pociągnął go w stronę łóżka.
– Ale to chyba nie musimy jeszcze wstawać – zauważył wracając pod kołdrę i ciągnąc za sobą Małego.
– Pewni,e nie… ale może jesteś głodny? To zrobię ci śniadanie – zapewnił Kamil.
Adam pokręcił głową i ułożył się wygodniej.
– Zaraz. Zaraz pójdziemy – szepnął, przytulając do siebie Małego i głaszcząc go po włosach.
Kamil powoli rozluźniał się leżąc przy kochanku. Z uśmiechem rejestrował każdy dotyk i półleżąc na jego torsie wsłuchiwał się w głośne bicie jego serca. Mógłby spędzić tak wieczność i to na pewno byłoby dla niego za mało. Miał świadomość, że mógł przesadzać, ale ostatecznie miał do tego prawo. Przecież to była jego pierwsza miłość, pierwsze tak silne uczucie, które czasami pozbawiało go aż poczucia rzeczywistości.
Uwielbiał te chwile, które dzielili tylko ze sobą i kiedy tak, jak teraz, mógł czuć we włosach dłoń Adama.
Po kilku tak spędzonych minutach usłyszał trzask zamykanych drzwi na dole i przymknął oczy. To nie tak, że myślał tylko o seksie! Ale skoro byli sami, na pewno fajnie byłoby wykorzystać taką okazję, pomyślał i zaczerwienił się lekko. Był naprawdę okropny!
Wyczuwając lekkie drżenie Kamila, Adam zerknął na niego i zamruczał nisko.
– Co tam? – dopytał nieco sennym głosem.
– A nic… masz jakieś plany co do tego, co byś chciał porobić? – zapytał chłopiec i przesunął palcami po jego torsie.
Adam wzruszył ramionami i uśmiechnął się lekko.
– W sumie nie. Ale tak jak jest, jest wspaniale. Tak spokojnie i cicho – szepnął przepuszczając między palcami włosy Kamila.
Kiedy usłyszał jego westchnienie docisnął go do siebie i zaśmiał pod nosem.
– A ty? Masz jakiś plan? – zapytał w  końcu.
Mały wzruszył ramionami i wychylił się by pocałować Adama po szyi.
– Nawet nie. Ale możemy się wykąpać, zjeść śniadanie i później pomyśleć – zapewnił.
– Razem? – zapytał szybko Adam, a on aż uniósł na niego zaskoczone spojrzenie.
– A chcesz?
– Chcę. Chyba jesteśmy już sami, co? To może nikomu by to nie przeszkadzało, mmm?
Kamil westchnął pod nosem i w końcu skinął głową.
– No dobrze… dobrze. Ale to już?
– Może być już, bo jestem głodny – zaśmiał się Adam, a on spojrzał na niego miękko.
Po chwili uniósł się na łokciu i skradł Adamowi buziaka.
– Ale wybierasz szybki prysznic czy dłuuugą kąpiel? – dopytał.
– Prysznic – sprecyzował mężczyzna, a Kamil pokiwał głową i uniósł się z łóżka.
– No to chodź. Nie marnujmy dnia na spanie. – dodał.
Motocyklista ze śmiechem uniósł się z łóżka i zaraz ruszył za chłopcem do łazienki. Kiedy byli już w środku rozejrzał się po wnętrzu i odetchnął płycej. Była to na pewno jedna z ładniejszych łazienek jakie widział. No i plusem było to, że był w niej ten mały kusiciel – Kamil. Widząc jego minę szybko złapał go za rękę i przyciągnął do siebie.
– A co powiesz na numerek pod prysznicem> – zapytał bezczelnie i spojrzał w stronę kabiny stojącej w rogu jasnego pomieszczenia.
Chłopak sapnął tylko i zerknął na jego wargi.
– Mmm… może możemy spróbować – powiedział cicho lecz odsunął się od niego. – Wejdź już, a ja pójdę po czyste ręczniki – dodał i rzucił mu przeciągłe spojrzenie, po czym ruszył ku drzwiom.
Adam odprowadził go spojrzeniem i zaraz obejrzał się w stronę prysznica. Nie czekając na nic zsunął z siebie bokserki i wszedł do kabiny. Przez chwilę nawet czekał, aż Mały wróci, ale ostatecznie domknął drzwi i odkręcił ciepłą wodę.
Wzdrygnął się czując jak na początku chłodna, obmywa jego rozgrzany tors i zaraz nabrał jej na dłonie i przemył twarz. Uśmiechnął się szeroko czując jak woda robi się coraz cieplejsza i zaraz przesunął wzrokiem po niewielkiej półeczce, na której stały butelki z szamponami i płynami do mycia. Po chwili wahania sięgnął po pierwszy z brzegu i wycisnął go nieco na dłoń, mając już piękny plan, że gdy Kamil do niego dołączy, sam będzie już umyty i całą swoją uwagę skupi tylko i wyłącznie na jego seksownym ciele.
Kiedy Kamil wrócił z ręcznikami odetchnął tylko dostrzegając Adama przez zaparowane lekko ścianki prysznica. Nie mógł nic poradzić na to, że ponownie zarumienił się delikatnie. Odłożył ręczniki na sedes i ściągnął przez głowę koszulkę.
– Ej, myślałem, że to miał być wspólny prysznic – rzucił nieco rozbawiony i zawahał się przed zsunięciem szortów. W końcu się jednak pochylił, rozbierając się do końca.
– Nie było cię tak długo – westchnął mężczyzna odsuwając drzwi kabiny i opierając się rękoma o ścianki. – Wskakuj.
Chłopak uniósł spojrzenie na kochanka i odetchnął płytko. Był pewien, że Adam nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak pociągająco wygląda. Zerknął krótko na jego błyszczący od wody tors i westchnął, starając się nie zjeżdżać wzrokiem w dół. Wiedział, że gdyby zobaczył go całego, na pewno od razu zaczęłyby się z nim dziać nadzwyczajne rzeczy.
Ostrożnie wsunął się do środka, a kiedy Adam zasunął drzwiczki, niemal natychmiast objął go ciasno od tyłu i wcałował się w jego kark.
– Adam! – sapnął chłopiec wzdrygając się zarówno od tych pocałunków, jak i od gorącej wody, która spadła na jego tors i brzuch.
– No co…? Chyba nie sądziłeś, że cię tylko grzecznie umyję, mm? – zaburczał Adam, nadal całując go zachłannie.
– Ale mógłbyś…. Na początek – westchnął Kamil, czując duże dłonie zjeżdżające na jego brzuch. Westchnął ciężej i zerknął ku nim, przy okazji dostrzegając, że powoli zaczyna sztywnieć.
Zakręcił się nieco niespokojnie lecz gdy poczuł za sobą ciało mężczyzny westchnął tylko głośniej.
– Ale to chyba nie w twoim stylu – dodał i z uśmiechem zaczął poddawać się jego dłoniom i ustom.
Adam zaśmiał się głośniej i przygryzł lekko jego ramię.
– No nie… wiesz, poranny seks jest świetny dla zdrowia – zapewnił niskim tonem i powoli uniósł jego ręce, tak by chłopiec oparł się nimi o ścianę.
– Domyślam się – sapnął Mały, a Adam sięgnął dłońmi do jego ud i pomasował je mocno. – Ale wiesz… na seks to może… – zaczął i zacisnął mocno zęby czując jak pocałunki Adama zsuwając się wzdłuż jego kręgosłupa, a w końcu docierają do pośladków. – O rany… Adaś… tak szybko? – szepnął nieco roztargniony i spiął się czując jak dłońmi, mechanik rozchyla jego pośladki. Najpewniej po to, by znowu na niego patrzeć.
– Z rana jestem strasznie napalony – odparł mężczyzna i zaśmiał w jego skórę.
– Och… nie wiedziałem – jęknął cicho Kamil, czując szorstkie policzki na swoich pośladkach. Jęknął przez to jeszcze głośniej i zakręcił nimi niespokojnie. – Ale wiesz… wiesz… – westchnął kilka razy, czując jak śliski język sięga jego szparki. – Boże…! – wydusił i wzbił się na palce, czując jak mokre dłonie i język kochanka, drażnią się z nim, i prowokują do kolejnych westchnień.
Adam zaśmiał się  nisko i wcałował mocniej, w zaciśniętą dziurkę.
– Przykręć wodę – sapnął po chwili, gdy ta spływając po wygiętych tak seksownie plecach Małego zaczęła zalewać mu buzię.
Chłopiec sięgnął drżącą dłonią do gałki. Za pierwszym razem odkręcił ją mocniej, co wywołało głośny wybuch śmiechu u klęczącego za nim mężczyzny. Ostatecznie zakręcił ją zupełnie i wcisnął twarz w ramię oparte o ścianę.
– Wiesz… Adaś…? – jęknął po chwili i napiął mocniej pośladki, gdy kochanek sięgnął wargami do jego jąder. – Może pójdźmy… do pokoju…? – szepnął czując jak mężczyzna rozsuwa mu nogi.
– Dlaczego…? Nie podoba ci się? – dopytał szybko Adam i sięgnął do przodu, do jego penisa. Pochylił się niżej i przesunął go między jego udami, tak by sięgnąć do niego wargami.
– Och! Podoba! – zawołał zmienionym głosem chłopak. – Ale… och… tam mamy gumki… – sapnął ciszej i zadrżał mocniej biodrami.
Adam westchnął głośno i zassał się na główce jego penisa, co zaowocowało kolejnym głośnym jękiem.
– Ale nie mamy nawilżenia – odparł pomiędzy pieszczotami. – Chyba, że się przygotowałeś i masz je też w pokoju – dodał z uśmiechem.
Kamil jęknął i pokręcił głową.
– Nie… nie mam… – wydusił i wygiął głowę na kark. – Ale tu… to co…?
Adam uniósł wyżej brew i zaśmiał się nisko. Kamil był bezbłędny.
– Jesteś takim głuptasem – zaśmiał się i ujął go mocniej za biodra. Zaraz przekręcił go w swoją stronę i spojrzał na niego pociemniałym spojrzeniem.
Widząc niezrozumienie na jego twarzy zaśmiał się i pomasował go po udzie.
– Mmm… żel pod prysznic? – podsunął chłopiec, a on spojrzał na niego sceptycznie.
– No nie wiem… później będziesz narzekał, że cię szczypie – odparł mężczyzna i zaśmiał się cicho.
Kamil zaczerwienił się mocniej i pokiwał głową.
– No… dobrze… – szepnął tylko i oblizał niespokojnie wargi. – To co teraz? – szepnął przyglądając się twarzy kochanka lekko przesłoniętej przez własnego penisa. Kiedy podążył wzorkiem między ich ciała dostrzegł jeszcze sztywną męskość Adama i westchnął płaczliwie.
– O rany… Adaś…
– Czuję, że nie wierzysz w moje możliwości – szepnął mężczyzna i ujął jego penisa w dłoń. Zaraz wziął go do ust i zassał się na nim z pomrukiem.
– Och… wierzę…! – wydusił Kamil i pomimo bólu zagryzł mocno wargę. Nogi miał jak z waty, a całe jego ciało drżało. Oczywiście, że wierzył w Adasia, w to jak dobrze umie mu zrobić, chociażby sama ręką, a co dopiero ustami!?
Co raz spoglądał na niego, czując że wariuje, kiedy widział go przez sobą na kolanach. Jego szerokie, mokre plecy i włosy.
Myśląc o tym, ostrożnie wsunął dłoń na mokrą głowę kochanka i przegarnął jego włosy drżącymi palcami. Co chwilę pojękiwał głośniej, wczuwając się w jego pieszczoty.
– Adaś… Adaś… – powtarzał ochrypłym głosem, samemu zaczynając podrzucać biodrami. Tym bardziej, gdy mężczyzna sięgał palcami aż do jego jąder i dziurki, i dotykał ich drażniąco.
Po chwili tez spojrzał na niego z dołu i odsunął od jego członka.
– Słucham? – szepnął ujmując go w dłoń i oblizując po całej długości. Zaraz zassał się na jego główce na kilka sekund, a później znowu zaczął obcałowywać i pieścić językiem, lekko ściągając przy tym napletek.
– O… rany… – wydusił Kamil i pokręcił głową. – Jesteś… – zaczął i zacisnął lekko dłoń na jego włosach. Nagle zaparło mu dech w piersiach i odetchnął głośno, czując jak jego ciało samo wyrywa się do przodu. Było mu tak dobrze!
Adam czując jak Mały się napina odsunął się lekko i zaczął go mocno stymulować. Nie czekał długo nim Kamil z głośnymi westchnieniami doszedł od tego dotyku. Starał się też by jego nasienie wylądowało mu na twarzy i uśmiechał się przy tym szelmowsko.
– Och… Adaś… – jęknął chłopiec odchylając głowę do tyłu. Kiedy wrócił do niego spojrzeniem, sapnął płaczliwie i ponownie zagryzł wargę. – Boże… Adaś… – powtórzył wpatrując się w plamki nasienia na jego policzkach.
Adam zaśmiał się nisko i uniósł powoli do góry, a chłopiec szybko sięgnął do jego twarzy i starł palcem jedną z plamek na jego policzku. Odetchnął ciężko, kiedy Adam przechylając głowę złapał za jego palec wargami i zassał się na nim mocniej.
– Jaki ty jesteś….! – sapnął chłopiec i szybko objął go za szyję, by pocałować mocniej.
Mężczyzna oddał pocałunek lecz zaraz odsunął się od niego i otworzył kabinę.
– Ale z ciebie głuptas – westchnął przechodząc z nim do sedesu i sadzając go na ręcznikach. – W ten sposób to się nigdy nie zagoi – dodał, a Kamil nic nie rozumiejąc wpatrywał się w niego, nadal czując, jak jego ciało jest wrażliwe po tym co Adam z nim robił. Dopiero gdy kochanek urwał trochę papieru toaletowego i przysunął mu go do wargi, uświadomił sobie o czym ten mówił.
– Och… ale to twoja wina – szepnął przejmując z jego dłoni papier i odsuwając go lekko. Widząc czerwoną plamę nadął nieco policzki i zaraz przycisnął papier z powrotem. – Bo było mi tak dobrze – uściślił, a Adam tylko się zaśmiał i odetchnął ciężko.
Zerknął krótko w dół swojego ciała, gdzie dumnie sterczał członek niewątpliwie spragniony uwagi, lecz ostatecznie tylko pocałował Kamila pod okiem i zaraz wyciągnął spod niego ręczniki. Rozłożywszy jeden z nich zarzucił go na plecy chłopca i otarł je lekko, przy okazji ponownie całując go w rumiany policzek.
– Cieszę się – zaśmiał się i spojrzał na niego uważniej. – Zdradzić ci sekret? – zapytał półtonem i sam zaczął ocierać się ręcznikiem.
Kamil spojrzał na niego uważnie i skinął głową.
– Uwielbiam jak mówisz do mnie ‘Adaś’ – zaśmiał się mężczyzna i pocałował go bliżej ust. – To tak bardzo do ciebie pasuje – dodał widząc wpatrzone w niego wielkie, zielone i przede wszystkim zakochane oczy.

Reklamy

7 thoughts on “Synowie Rosemary – Poranek jak z bajki, aka Weź się, tato!

  1. Bonusik cudny :) Uwielbiam Adasia i Kamilka razem. Zostawiłam go sobie na później i to chyba był dobry pomysł, bo trochę mi poprawił humor po końcowych wydarzeniach.
    Tatusiek mnie rozwalił XD Czemu ja wiedziałam, że z tej szuflady wyciągnie gumki? XD
    Pozdrawiam i życzę weny

  2. Ten bonus jest moim ukochanym i wiemwiemwiem, to niepoprawne politycznie i nie chcę, żeby chłopcy Ci się przejedli, bo tak strasznie ich uwielbiam, ale seriooooo… Będę go czytać i czytać. Kiedy zabraknie czekolady będą go czytać kilka razy pod rząd i wiem, że życie od razu stanie się lepsze!
    Tata Małego jest bezbłędny! I Ewka, ohmai, nie sądziłam, że tak ją polubię. W ogóle uwielbiam atmosferę, panującą w ich domu. Każdy członek rodziny ma fajnie zarysowany charakter, a czasami nawet nad Grześkiem sobie dłużej pomyślę i nad tym, jakie tajemnice może skrywać 8D.
    Ale wracając do bonusu – kocham go! Jestem beznadziejnym przypadkiem fangirla i oficjalnie jeśli kiedykolwiek powstanie fanklub Adasiowokamilkowy, to ja będę menadżerem, zarządcą i każdą najważniejszą tam osobą :I. Nooo, ewentualnie pozwolę Ci zająć tam jakieś równie wysokie stanowisko QnQ.
    Mam wrażenie, że równie mocno jak Adaś kocham, kiedy Mały właśnie tak do niego mówi. Zawsze słyszę w głowie to słodkie „Adaś” i się rozpływaaaam QWQ. A już czytając ten bonus rozpływałam się stale i ciągle nie mogę pozbierać się do kupy 8D. Ta akcja pod pryszniceeem… ach, serio. Nie mogę. Już milknę xD.

    1. O rany! Tu na blogu nikt nie dba o poprawność polityczną. Prócz mnie. :I
      Grzesiek, jak łatwo wydedukować, jest takim nołlajfem i gra w gry. Hakuje system. xD
      Tak wiem, że jesteś beznadziejnym przypadkiem, w końcu znam Cię nie od dzisiaj. Nie wiem, chyba nie ma sensu zakładanie takiego fanklubu, w końcu hehee, oni mogą długo razem nie pociągnąć. xDD Lol, czy jako ich Stwórca nie powinnam być na NAJWYŻSZYM stanowisku? Ja nie wiem dlaczego Twoje wizje zawsze pozostawiają mnie na marnych pozycjach? :I
      W ogóleee, w tym związku to jest tak, że ja tak bardzo nie lubię, jak Adam mówi do Kamila ‚Mały’, aleeee UWIELBIAM, jak Kamilek mówi ‚Adaś’. W tym się zgadzamy. C: <3333

  3. Słodycz polulrowana cukrem <3 ale to było bardzo zjadliwe i zębów nie popsuje <3 tylko Kamil może mówić Adaś, Marcin niech na drzewo spada.xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s