Życiowo #4 Przedstawienie

Dobry wieczór. Witam.

Źle się dzieje na ingowym  blogu, a za mną od tylu tygodni chodzi poważne Życiowo, że w końcu chcąc być wobec Was fair zebrałam się, żeby je napisać. Może wnikliwsi Czytelnicy złapią mnie na tym, że w końcu teraz miało być Życiowo #3, a jest 4 i czo się dzieje, zapytacie.
Cóż, Życiowo #3, leży sobie schowane w odmętach mojego dysku, bo kiedy już emocje moje opadły, doszłam do wniosku, że takie żałości nie powinny wychodzić na światło dzienne, a tym bardziej na mojego, nawet ładnego, bloga.
Przechodząc do meritum, czyli do tego, co się znowu dzieje. Cóż, jest nie najlepiej. Poena jest bardzo wymagającym opowiadaniem i bardzo bym chciała by rozdziały, które wrzucę były w miarę dograne. Ale ciężko mi jest je dograć przez to, że nie mam czasu, albo jestem zbyt zmęczona po pracy.
Ogólnie, myślałam, że po zakończeniu studiów będę miała więcej czasu, ale hehe, jak bardzo się myliłam! Wiecie, jestem już doroślakiem i wypadałoby się utrzymywać samemu, a nie doić rodziców, więc prócz regularnej pracy, dorabiam sobie też na boku, poprawiając projekty dla jednej pani architekt. Kiedy tak wszystko zsumuję, nawet starcza na podstawowe rzeczy, wiec dorosłe życie prawie mi wychodzi, z tym jednak, że mało jest w nim miejsca na hobby czy cokolwiek innego. No i wiecie, nawet jeżeli bardzo bym chciała, nierzadko jestem już zbyt padnięta by ogarniać jeszcze bloga i opowiadanie, i jakoś tak… Ci, którzy są ze mną od początku, na pewno pamiętają kilka wpisów sprzed tych dwóch lat i mogą się też domyślać, że moja dość rozchwiana osobowość dorzuca też swoje trzy grosze i jakoś… kiedy już zbierze się wszystko razem, powstaje takie chodzące paraliżujące nieszczęście.
Tak, mam wyrzuty sumienia, że ostatni rozdział kończę i wrzucam już drugi tydzień, dlatego też piszę. Bo to naprawdę nie jest tak, że mam Was i bloga gdzieś. Nie, akurat, że to zawalam, przyprawia mnie o jeszcze gorsze samopoczucie. Bardzo bym chciała by wyglądało to inaczej. Chciałabym być tak systematyczna i wytrwała, żeby rozdziały były na czas i, jak pierwotnie zakładałam, żeby były dłuższe. No, ale życie zweryfikowało i żeby mieć na rachunki i jedzenie, niestety muszę coś poświęcić. Nie wiem, może niedługo coś się zmieni. Może ogarnę się na tyle by dać radę ogarnąć dwie prace i jeszcze prężnie prowadzić bloga, ale jakoś mam wrażenie, że zamiast się rozwijać, zapadam się jeszcze bardziej. Nie chcę Was zadręczać swoimi smutkami, ale bardzo bym chciała, żebyście mnie zrozumieli i w miarę możliwości byli cierpliwi. To naprawdę przykre, bo jednak widzę, jak moje realne życie odbija się na blogu i nie wiem, co zrobić, żeby to wszystko pogodzić. Siebie, życie, bloga…
Mam wrażenie, że irytuję już Was swoimi „obietnicami”, że „rozdział już w piątek”, więc nie wiem. Może podchodźcie do tego luźniej. Ja, jak do tej pory będę starać się z całych sił by je ogarniać i mam nadzieję, że w mniejszych czy większych odstępach czasu będą się pojawiały. Kurde. Liczyłam, że to Życiowo będzie nieco lżejsze, ale chyba z każdym kolejnym zdaniem robi się coraz mroczniej. Będę wiec kończyć.
Ściskam Was ciepło.

Inga

Reklamy

13 thoughts on “Życiowo #4 Przedstawienie

  1. Hej :). Zaczęłam czytać Twojego bloga i generalnie jestem zachwycona Poeną, a raczej światem i opisami, które stworzyłeś. Widać spory progress warsztatowy jeżeli chodzi o ten tekst, a poprzednie, np. „Dzieci Rosemary” miały, moim zdaniem, i tak już wysoki poziom. Trochę więc zazdroszczę, ale jednocześnie mam nadzieję, że będziesz się rozwijać dalej, nie tylko blogowo. :) Co jednak tyczy się wpisu, całkowicie Cię rozumiem. Prowadzenie własnej strony z opowiadaniem uzależnia, a obserwowanie wzrostu zainteresowania ze strony czytelników jest wystarczającą rekompensatą. Niestety, za nią nie wyżyjesz, a jeść coś trzeba. Myślałaś może o rozpoczęciu wydawania e-booków? Mogłabyś pisać dalej, a zawsze jakiś pieniądz trafi do portfela. ;)

    Jeżeli chodzi o pisanie, to daj sobie czas. „Poena” jest świetnym tekstem, pośpiech mógłby go popsuć i skutecznie Cię zniechęcić. Będę czekać na kolejny rozdział, a jak znajdę chwilę to też zostawię coś od siebie pod ostatnią publikacją. :)

    Pozdrawiam, życząc jednocześnie czasu, spokoju i mało nerwów związanych z dorosłym życiem. :)

    1. Hejo!
      Wybacz, że tak późno odpisuję. :< Nie ma to jak pochwała od kogoś, kto tak długo już siedzi w blogowaniu! Dziękuję! <33 Fajnie, że jednak pokusiłaś się o poczytanie moich opek, i jeszcze by napisać kilka słów. c:
      Co do e-booków, to czasami o nich myślę, ale ostatecznie nie wiem. Zastanawiam się nad Beezarem, ale zawsze jak dłużej o nim myślę, dochodzę do wniosku, że to nie dla mnie, albo, że wolałabym wydać już własnym nakładem i mieć to na papierze, w wyniku czego narobię sobie jeszcze więcej wydatków. Cała ja. xD
      Dzięki za miłe słowa i może wezmę się za pisanie. Nie wiem kiedy minęło tyle czasu od ostatniego rozdziału. Ohmaaaai…

      Dziękuję i pozdrawiam równie gorąco! <3

  2. Spokojnie, nie stresuj się tak. Wiadomo, jak dopadnie dorosłe życie wszystko się zmienia. Po prostu pisz wtedy kiedy dajesz radę, masz chwilę czasu, może właśnie krótsze rozdziały. Podoba mi się w Tobie to, że jak nie dodajesz rozdziału to się tym przejmujesz, przepraszasz. Znam autorów, słabszych blogów niestety, że w ogóle nie martwią się tym, że już czas na kolejny rozdział dawno minął, a oni nic z tym nie robią, a mają czas na pisanie tylko leń jest silniejszy. Po tym też widać kto jak traktuje czytelników, komu zależy i kto myśli mimo wszystko poważnie o tym co robi. Ja jak zwykle czekam na całość tekstu, tak samo jak u Leśnego Ptaka i mogę czekać cierpliwie. Wiem, że jest inaczej dla kogoś kto czyta na bieżąco, ale wszyscy damy radę z czekaniem, Ty z pisaniem. Powoli a do przodu. :)
    Powodzenia i pozdrawiam.

    1. Dziękuję za słowa wsparcia! Postaram się nie przejmować, ale no, to takie słabe. :< Ciężko nie mieć wrażenia, ze się kogoś zawodzi, kiedy nie dodaje się rozdziału i o, nie lubię tego. Nie chciałbym być postrzegana jako taka niesłowna osoba, czy olewająca Czytelników czy bloga. Wcale tak nie jest. I powiem, że po tylu ciepłych komentarzach troszkę się uspokoiłam i nabrałam nowej wiary.
      Dziękuję Ci! Trzymaj się ciepło i duużo weny do pisania! <3

  3. Znam z autopsji, także świetnie rozumiem Twój ból -_-„. Jak jest czas to nie ma weny, jak jest wena to nie ma czasu, a najczęściej po prostu nie ma czasu. Ale nie ma sensu się nad sobą pastwić i trzeba trochę odpuścić, także keep calm i ogarniaj życie ;)

    A jak chcesz dobrej rady, to może spróbuj tworzyć krótsze rozdziały, bo ogarnięcie mniejszej ilości tekstu jest dużo łatwiejsze, niż zabieranie się za kolosa, a częstsze publikacje bardziej motywują. Sama zaczęłam tak robić i widzę efekty, bo historia posuwa się do przodu. Co prawda małymi krokami, ale dla mnie lepsze to, niż stanie w miejscu.

    Wracając do Twojej odpowiedzi na mój poprzedni komentarz, przyznam że zasugerowałam wersję papierową, dlatego że właśnie podjęłaś się już takiego szaleństwa, jak to nazwałaś, ale skoro nie masz najlepszych doświadczeń to nie nakłaniam ;) Po prostu Poena jest na tak wysokim poziomie, że z chęcią zapłaciłaby, za Twój trud i możliwość przeczytania całej opowieści. Może pomyśl o ebooku?
    Ja na pewno będę czekać, bo na dobre teksty warto, a Poena to perełka jak już wspominałam :)

    1. Gdyby to było łatwiejsze do ogarnięcia. D: Nie chcę smutkować, ale jak na razie widzem czarne chmury. :I
      Myślę, że ostatecznie właśnie skończy się krótszymi rozdziałami, bo jednak wolałabym coś publikować, by w miarę możliwości coś się na blogu działo. Nie będzie to co prawda szczyt moich marzeń, ale może uchroni bloga przed całkowitą stagnacją. Hehe…

      Nie, nieee… wydania papierowe są oczywiście marzeniem i pewnie, że bym chciała. Ale z całym szacunkiem dla TCD i Kotori, to uch… sama nie wiem. TCD z tego co się orientuję ma duże problemy, więc nawet nie wiem, czy tomik wyjdzie, Kotori, jak na razie też wydaje się mieć ważniejsze rzeczy niż ten miniony konkurs i nawet nie wspominają nic o tomiku, także… No, nie tak to sobie wyobrażałam i jak teraz zdarza mi się marzyć o wydaniu czegoś, to już raczej albo self publishing albo w jakimś bardziej stricte literackim wydawnictwie, a do tego trzeba mieć dużo pewności siebie.
      Rety! Ja chyba zacznę sobie drukować Twoje komentarze i czytać w chwilach zwątpienia! xD
      A Ty nie myślałaś o wydawaniu? W sensie podesłaniu czegoś gdzieś…? Jej, bardzo dawno temu chyba nawet zaczęłam czytać Twoje opowiadanie, jeszcze chyba na starym blogu! Hyhy… Ostatnio mam jakieś szczęście, bo i pani Dream do mnie pisała i teraz Ty, a przecież ja się na Was wychowałam! xD

      <3

      1. To cieszy mnie, że jednak coś się będzie działo z Poeną :) A kto mówi o kotori czy tcd? :P Ćmy i Anioły wydałaś własnym nakładem, dlatego pomyślałam, że to samo mogłoby spotkać Poenę, bo ja jestem bardzo na TAK i chętnie weszłabym w posiadanie wersji papierowej <3
        A co do mnie, na razie skupiam się na tym, żeby napisać TGTL do końca, a to pewnie jeszcze potrwa xD Także nie mam żadnych planów. Jeśli już, to tak jak Ty, wydam własnym nakładem dla fanów i tyle.
        Haha nie ma sprawy, trzeba się wspierać, także trzymam kciuki za Poenę i za Ciebie :D
        No i zapraszam na nowego bloga do nowej wersji opowiadania. Bosz, dziwnie słyszeć, że ktoś się na mnie wychował xD
        Pozdrawiam

        1. Na pewno! Może nieco wolniej, ale na pewno coś z nią będzie się działo. C:
          Szczerze mówiąc tego typy wydawnictwa były pierwszym do czego chciałam swego czasu startować. Cóż, mniej więcej już chyba wiem jak podchodzą do autorów, więc chyba czas zacząć myśleć o czymś innym. : D
          Self publishing bez dobrej bety to trochę przykrość niestety, więc nie wiem kiedy następnym razem porwę się na coś takiego. Ćmy i Anioły sprawdzałam i ja i Jun, ale szczerze boję się tam zaglądać bo gdybym po tych dniach wertowania ich znalazła tam literówkę, byłby ryk. xD Ale kto wie, może… może… Z czymś krótszym niż Poena? >D
          Ja często zaglądam na bloga Twojego, ale jakoś nie złożyło się by coś zacząć znowu czytać czy komentować. :< Ale trzymam kciuki i dopinguję z całego serca! Hyhyhy…. Myślę, że nie będzie przesadą jeżeli powiem, że są tacy blogowi Autorzy, będący dla mnie takimi probsami, o których myślę z sentymentem wspominając okołolicealne czasy, czy same moje początki blogowania, kiedy tak namiętnie czytałam blogowe opowiadania! I Ty się do nich zaliczasz.
          Życzę Ci duuużo weny! <3

          1. No widzisz, ja też zaglądałam na Twojego bloga i coś tam podczytywałam, ale dopiero Poena ujęła mnie za serducho. Chociaż na początku podeszłam nieufnie, bo nie nie łatwo mnie przekonać do blogowego opowiadania (powiedziała autorka blogowego opowiadania xD), ale po kilku akapitach wiedziałam już, że to coś dla mnie :)
            Dzięki za miłe słowa i Tobie też duuuużo weny!

  4. Hej kochana nie stresuj się tak :) Poczekamy aż się ogarniesz bo warto :) Obyś nie straciła chęci do pisania :) Gratuluję że tak szybko się usamodzielniasz, mnie to zajęło trochę więcej czasu :) Ściskam i weny życzę :)

    1. Usamodzielnienie to taka tragiczna rzecz. W sensie, niby jest fajnie, bo to taka niezależność, ale z drugiej strony kiedy słuchasz codziennie o tym, jak bardzo twoje pokolenie jest roszczeniowe, bo młodzi ludzie chcą zarabiać tyle by starczyło na rachunki i jakieś podstawowe rzeczy, a przy tym nie chcą siedzieć po 12h w pracy, to można dostać nerwicy. 8D
      Mam nadzieję, że warto, i że większość Czytelników podziela Twoje zdanie. A ja postaram się nie stresować, choć przyznaję, że jestem sobą zawiedziona… heh…
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie! <33

  5. Mi osobiście wystarczy sama Twoja postawa, bo widać, że zależy Ci na blogu i nie porzucisz go i nas – czytelników wraz z nieskończonymi historiami ;)
    Serio, daj sobie czas, najważniejsze jest realne życie, a już wiele razy spotkałam się z sytuacjami, gdzie autorzy zaczęli pisać pod presją i zniechęcali się do tworzenia.
    To nie jest tak, że jesteś nam coś winna, robisz to bo lubisz (mam nadzieję), więc chill :D
    Też zawsze lepiej moim zdaniem abyśmy trochę więcej poczekali, a dostali coś co Cię w pełni satysfakcjonuje.

    Czasu przede wszystkim i weny życzę!

    1. Dzięki za komentarz! Szczerze obawiałam się, że zostanę zignorowana. xD
      Masz rację, nie ma co się zmuszać, ale no, nie ukrywajmy, jak się publikuje systematycznie i tak dalej, to i Czytelnicy tez są bardziej zaangażowani w bloga, i statsy lepsze i no, jakoś to prężniej działa. A tak… ech. Dlatego trochę się przejmuję, że to co udało mi się osiągnąć trochę podupadnie, ale no, ciężko się zmusić i przełamać złą passę.
      W każdym razie, strasznie Ci dziękuję za ciepłe słowa. Podniosły mnie na duchu!
      Dziękuję i ściskam gorąco! <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s