Wiem, co zrobiłeś. Rozdział 7

Plan zakładał żeby dać ofierze odpocząć. Żeby ten „Wybrany”, czy „Wybrana” mogli się nieco rozluźnić, trochę zapomnieć i psychicznie oderwać się od obsesyjnych myśli o swoim Prześladowcy. Żeby wrócili na jakiś czas do swojego zwykłego życia, żeby ich podejrzenia nieco przygasły. Karol nie wątpił, że Mateusz pomoże Alkowi się rozluźnić, bo przecież Alek taki trochę był. Karol podejrzewał, że wystarczyło mu jedynie bycie przy swoim chłopaku, by się zapomnieć i odciąć od dręczących myśli.
Karol jednak nie sądził, że dla niego samego będzie to aż tak trudne. Kiedy już zaczął kontaktować się z Alkiem, jakoś przyzwyczaił się, że to robił. Że mógł liczyć na jego reakcję, że mógł zająć się nim, śledzić go, dręczyć. Odnajdował w tym tyle przyjemności, że naprawdę ciężko było mu zrobić sobie przerwę. Często bywał znudzony i zastanawiał się, jak długo jeszcze to ma potrwać. Ale mijał jeden dzień, kolejny i kolejny, a on wcale nie otrzymał żadnej wiadomości, że może kontynuować. Był strasznie niecierpliwy. Czytaj dalej

Reklamy

Wiem, co zrobiłeś. Rozdział 6

Kilka dni wcześniej Karol był pod mostem i upewnił się co do miejsca, w którym powinien się schować, aby będąc dobrze skrytym, mieć doskonały widok na Alka. Wybrał miejsce między krzakami, przy ciasnej dróżce wydeptanej po drugiej stronie mostu, gdzie na dobrą sprawę chodzili już tylko uparci ludzie, którzy szukali dobrego miejsca, by móc na przykład zrobić sobie małą imprezkę nad rzeką, nie narażając się na widok od strony ulicy.
Zrobił też kilka zdjęć z tej lokalizacji, upewniając się, w którym miejscu Alek byłby najlepiej widoczny, ale też oświetlony na wypadek, gdyby Karol musiał zrobić mu kilka wyraźniejszych zdjęć czy nagrać film. Czytaj dalej

Wiem, co zrobiłeś. Rozdział 5

Każdy kolejny poranek był traumą. Każdy wieczór stał się oczekiwaniem na kolejnego smsa, wiadomość od Nieznajomego, który ot tak zburzył całą idyllę w jakiej Alek żył odkąd przeprowadził się do Torunia. Z perspektywy czasu uważał, że miał naprawdę fajne życie, że nawet obawy przed zaaklimatyzowaniem się w nowym miejscu były niczym w porównaniu do tego strachu jaki towarzyszył mu przez ostatnie dni.
Kiedy kładł się do łóżka czekał na wiadomość, a gdy wstawał od razu łapał za telefon by sprawdzić czy Nieznajomy się nie odezwał. Nie odzywał się i to przepełniało go takim samym lękiem jak momenty, kiedy telefon wibrował oznajmiając przyjście nowej wiadomości. Nie umiał się nie bać, a ulga jaką czuł na widok smsa od mamy czy Mateusza była bardzo ulotna. Dosłownie każdy dźwięk jaki wydawał z siebie jego telefon przyprawiał go o palpitacje serca. Ale co mógł na to poradzić? Podejrzewał, że nic. Czytaj dalej

***Promocja „Wszystko jest niebieskie”***

 

Hejka,

Jeżeli ktoś z Was chciałby, a jeszcze nie nabył mojej ostatniej książeczki „Wszystko jest niebieskie” zachęcam do zajrzenia na Book-self, bo teraz trwa tam promocja i książkę można kupić w cenie  e-booka, czyli za 14,99zł.

A jeżeli nie, to i tak zajrzyjcie bo pojawiło się kilka nowości, np „Chłopiec ze snów” Bartosza Brzezińskiego w pakiecie z e-bookiem, czy też „Pokręcony umysł” autorstwa ShiKat Tales. C:

Ściskam!

Wiem, co zrobiłeś. Rozdział 4

Od rana nie czuł się wybitnie dobrze. W momencie, gdy zadzwonił budzik, wszystko do niego wróciło. Przejrzał ponownie wiadomości od nieznanego numeru, którego właściciel upierał się że „coś” wie, ale nie był tak naiwny, by liczyć, że z tych kilku zdań zrozumie cokolwiek. Nie rozumiał. Nie ważne jak mocno i długo zastanawiałby się o co chodzi, nic nie mógł wymyślić.
Co tak naprawdę mógł zrobić? Ostatnio rzeczywiście robił „niecodzienne” rzeczy. W końcu miał chłopaka i spotykał się z nim, jednak prócz tamtego pocałunku między drzewami przy akademikach nie zrobili nic publicznie. Z jego znajomych nikt nie wiedział, oczywiście prócz Grzesia, a jeżeli chodziło o znajomych Mateusza, tak naprawdę Alek żadnego osobiście nie poznał. Kilkoro kojarzył, jak na przykład tę przyjaciółkę chłopaka mieszkającą dwa piętra niżej w niż on. Czytaj dalej

Wiem, co zrobiłeś. Rozdział 3

Alek nie zliczyłby takich słodkich chwil, które spędzał przy swoim chłopaku. Kiedy tylko się tulili, całowali i czasami dotykali więcej. Nigdy, nawet w najśmielszych marzeniach nie oczekiwał, że spotka kogoś takiego. Tak uroczego i kochanego, i czasami aż nie mógł się nadziwić, że taki ktoś jak Mateusz mógł normalnie przetrwać na tym świecie.
A jednak przetrwał i co jeszcze lepsze – był jego chłopakiem. Alek nigdy nie sądził, że jest jakoś bardzo kochliwy albo że łatwo mu zawrócić w głowie, ale kiedy było się takim Mateuszem…? Cóż, wtedy zawracanie w głowie facetom musiało być całkiem łatwe.
Bycie przy nim sprawiało, że Alek czuł się pewnie. Niewiele osób wiedziało o tym, że jest gejem, ale też ostatnimi osobami, którym odważyłby się o tym powiedzieć, byli oczywiście rodzice. Jakoś nie wierzył, że przyjęliby to spokojnie i choć miał z nimi dobry kontakt, zwyczajnie obawiał się, że to się zmieni, kiedy prawda wyjdzie na jaw. Między innymi to było powodem, dla którego chciał wyjechać na studia gdzieś dalej, a nie zostać w swoim rodzinnym mieście. Czytaj dalej

Wiem, co zrobiłeś. Rozdział 2

Choć jeszcze wczoraj uważał, że wypił za dużo i wrócił nad ranem, już w południe był na nogach. Przepełniony dziwnym rodzajem energii zrobił sobie śniadanie, zjadł, zaraz później wskoczył pod prysznic, a przy tym stale uśmiechał się pod nosem. Wspomnienia ubiegłego wieczoru przepełniały go niesamowitym gorącem i miał wrażenie, że niebawem zacznie chodzić po ścianach. Umówili się z Mateuszem na szesnastą, ale od czternastej już nie wiedział, co ze sobą zrobić. Tak bardzo chciał go zobaczyć, pocałować, przeczesać palcami te jego jasne, tlenione włosy, a później może naprawdę zdjąć z jego szczupłego ciała tę za dużą bluzę i móc go zobaczyć.
Norbert wrócił jeszcze później od niego, więc Alek nie liczył na to, że ten wstanie przed szesnastą. Miał więc cały segment dla siebie, bo też z tego, co pamiętał, chłopaki z pokoju obok mieli wrócić późno wieczorem. Żeby nie zbudzić współlokatora i mieć czas na swoje myśli, usiadł w kuchni i zalogował się do eduroamu. Zazwyczaj tego nie robił, bo wifi działało w akademikach naprawdę strasznie, ale póki nie ogarną komputerów, lepsze było to niż całkowite odcięcie od Internetu.  Czytaj dalej